Miss Caroline
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
matka też człowiek

UKRYTY W MIEŚCIE KRZYK

7 grudnia, 2022 7 grudnia, 2022 Miss Caroline678 views

Jeden, drugi, trzeci… Powoli idę schodami w dół starając się nie zamykać oczu, starając się nie upaść. Czwarty, piąty, szósty… Jeszcze tylko trzy, potem prosto, kolejne dziewięć stopni i tak kilka razy. Dam radę. W oczach zbierają mi się łzy, przecież to tylko schody. Cholerne schody.

Uciekłam od świata. Schowałam się za przytulną osłoną ciepłej kołdry. Czasami jest różowa, czasem łączy czerń z bielą niezrozumiałą dla nikogo układanką. Róż, czerń i biel – jak swojego rodzaju puzzle, które również i mnie składają w jedną całość. Całość… O ile można w ogóle mówić o całości poukładanej z milionów drobnych, rozbitych kawałków.

Można? Z pewnością, ale czy ma to sens? Odpowiedzi na to pytanie nie znalazłam do dziś. Wciąż jej szukam, choć byłam już tak blisko. Cofnijmy się chociażby o jakiś rok wstecz. Stała praca, szczęśliwy związek, różowa perspektywa nadchodzącej przyszłości. Ówczesna teraźniejszość, o jakiej nawet nie śmiałam marzyć. Zaburzały ją nieśmiało delikatne odcienie szarości, ale moc różu była silniejsza. Nieśmiałe i te bardziej bezwstydne noworoczne plany. Jaki to z perspektywy czasu miało sens nawet, jeśli część udało się zrealizować? Wszystko spełzło na niczym.

Wakacyjna wizyta w szpitalu przekreśliła wszystko. Zaprzeczyła wszystkiemu co znałam, co miałam i w co wierzyłam. Nie tylko zabrała mi grunt spod nóg. Nie tylko popchnęła mnie na ziemię tak, że poraniłam całe ciało. Od stóp do głów. Nawet mój Anioł Stróż zapłakał… Nigdy nie zapomnę tego uczucia. Nie tylko dlatego, że poczułam je pierwszy raz w życiu.

Godzina zero…

Blisko północy. Staram się podnosić zmęczone i wciąż opadające powieki. Kolejny skurcz przeszywa moje podbrzusze – niczym grzmot z nieba uderzający prosto w najczulszy punkt. Wiecie, co ja głupia sobie wtedy myślałam? Przez chwilę nawet, że zwariowałam. Myślałam, że przesadzam, że może niepotrzebnie tam jestem. Po kolejnym skurczu i uderzeniu bólu zmieniłam zdanie. Już po badaniu, lekarka zaprasza mnie na rozmowę. Jej wyraz twarzy i wspomnienie o natychmiastowej konsultacji z ordynatorem sprawiają, że przeszywa mnie okropny, zimny i pełen bólu, paraliżujący dreszcz. Czekam, pełna niepewności i choć serce wali jak szalone, oczy znów próbują się zamknąć.

Jest guz na prawym jajniku. Rozmiar taki, że niestety musimy operować i to jak najszybciej, tutaj nie ma na co czekać. Od razu wypiszę Pani skierowanie. Czy ktoś u Pani w rodzinie chorował na raka?

Słucham? Moje serce przyspiesza, kończyny słabną, przez całe ciało do głowy napiera ogromna dawka ciśnienia, strachu, pośpiechu, niezrozumienia, szoku i rozpaczy. Nie mogę nawet przełknąć śliny, nie mogę ruszyć głową. „Słucham?” – wypowiadam niedbale, z pewnością sepleniąc, czując już gorącą wilgoć w kącikach oczu. Guz jajnika, duży, operacja, narkoza. Chyba ktoś zrzucił na moje ciało ogromny głaz, nie mogę nawet drgnąć, a nad płynącymi łzami nie mam kontroli…

Wdech i wydech. Dziś nic już gorszego się nie stanie, dziś jesteś bezpieczna, wracasz do domu, spokojnie. Spokojnie, słuchaj, co mówi lekarka.

Zaćmienie. Jedynie tak mogę określić swój stan. Szok, poczucie niesprawiedliwości, niedowierzanie, strach, wściekłość. Niczym nici wełny toczące się kolejno do ogromnego kłębka, który koniec końców zasłoni wszystko. Drgającą ręką odpalam papierosa i chwiejnymi nogami zmierzam w kierunku czekającego na mnie samochodu. Widok mojego taty za szybą sprawia, że łzy ciekną jeszcze mocniej, a złość narasta. Znów kręci mi się w głowie. Przecież to niemożliwe. Przecież tu nie chodzi tylko o mnie. To nieprawda, prawda?

Wyniki CA125 i HE4? – było jeszcze gorzej.

Poczucie niesprawiedliwości i ewentualnej śmierci jest ze mną cały czas. Mocno podwyższona temperatura ciała, ból przeszywający na wylot. natłok myśli, rozpacz. Czy ja niedługo umrę? Czy zostawię swojego syna samego na tym świecie? W głowie widzę obraz mojego dziecka nad moją trumną. Płaczę coraz mocniej, ledwo przełykam ślinę – a to wszystko wtulona we włochaty, różowy koc. Mój ulubiony. Nikt nie był w stanie usłyszeć mojego jęku rozpaczy, choć wszyscy wiedzieli o jego istnieniu. Gorące łzy rozpalają moją twarz jeszcze mocniej, to prowadzi do obłędu.

„Kocham Cię, mamo!” – to jak silne uderzenie w twarz, powrót do rzeczywistości, z dala od myśli. Mówiąc „Ja Ciebie też, słoneczko” przełykam łzy i biorę głęboki wdech. Nie potrafię udawać, że się nie boję. Jestem przerażona. Boję się, że stracę wszystko…

„Mamuś, chodźmy na spacer, co? Będzie Ci lepiej…„

Jeden, drugi, trzeci… Powoli idę schodami w dół starając się nie zamykać oczu, starając się nie upaść. Czwarty, piąty, szósty… Jeszcze tylko trzy, potem prosto, kolejne dziewięć stopni i tak kilka razy. Dam radę. W oczach zbierają mi się łzy, przecież to tylko schody. Cholerne schody. Boję się tego, co jest za nimi. A są… ludzie. Pierwszy promyk słońca na twarzy od kilku dni. Otulające ciepło. Ściskam w ręce dłoń mojego syna. Gdyby nie okoliczności, byłoby idealnie. Gdyby nie on, w ogóle nie wyszłabym z domu. Zrobiłam jednak pełny makijaż, ubrałam się przyzwoicie, ułożyłam włosy.

„Widziałaś? Ona nie wygląda na chorą… No, nawet makijaż sobie zrobiła, włosy ładnie upięte.”

Zaciskam usta, boli mnie właściwie każdy krok. Prawą dłonią podtrzymuję brzuch. Uśmiecham się do Kuby, idziemy wolniej. Wrócił jego błysk w oku, to maleńkie szczęście. Dam radę, zrobię to dla niego. Obiecuję mu poleżeć jutro na plaży. Tak, zrobimy sobie zdjęcie na pamiątkę. Obiecuję.

„A widziałaś, jak się ubrała? Kurwa, tak nie wygląda chory człowiek z nowotworem! Spaceruje sobie, a słyszałam, że do pracy nie chodzi, bo ma L4 na coś z brzuchem! A widziałaś, że była nawet z dzieckiem na plaży? I ona jest niby chora?”

Teraz wiem, że to nie schodów się wtedy bałam.

Miss Caroline7 grudnia, 2022
previous story

NOWOTWÓR JAJNIKA – JAK GO ROZPOZNAĆ? +MOJE OBJAWY

next story

LAPAROSKOPIA GINEKOLOGICZNA – WSZYSTKO, CO MUSISZ WIEDZIEĆ

you might also like

ZMIANA PRACY – CZY WARTO ZWLEKAĆ Z PODJĘCIEM DECYZJI?

7 grudnia, 2022 7 grudnia, 2022

LAPAROSKOPIA GINEKOLOGICZNA – WSZYSTKO, CO MUSISZ WIEDZIEĆ

7 grudnia, 2022 7 grudnia, 2022

O S T A T N I . . . ?

7 grudnia, 2022 7 grudnia, 2022

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

H E L L O


Karolina Lewandowska
Mieszkająca nad morzem kobieta, po uszy zakochana w muzyce klasycznej i wszystkim, co koreańskie. Niegdyś poruszała tematy, które często bywały przemilczane przez wiele blogerek. Zniknęła na wiele miesięcy, podczas których całkowicie odcięła się od blogowania. Mówi się, że ją albo się kocha, albo nienawidzi - po której stronie staniesz?

Archiwa

    ARCHIWUM:

    2013 - 2025 © KAROLINA LEWANDOWSKA | BLOGIEM OPIEKUJĄ SIĘ MNISI Z ZENBOX.
    Karolina nie przepada za ciasteczkami. Zjesz jedno za nią? Pewnie! Odrzuć.
    Privacy & Cookies Policy

    Privacy Overview

    This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
    Necessary
    Always Enabled
    Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
    Non-necessary
    Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
    SAVE & ACCEPT