Bo wiecie… Biała za czysta! ;)
Chcąc nie chcąc to na nas spadają wszystkie obowiązki domowe. Gotowanie, pranie, sprzątanie, a do tego praca i opieka nad dzieckiem, bądź dziećmi. I chociaż tyle mówi się o równouprawnieniu, braku podziału na zadania męskie i te typowo kobiece- w praktyce i tak wychodzi inaczej.
Generalnie my kobiety mamy bardziej przerąbane niż mężczyźni. Nie dość, że musimy nad wszystkim zapanować na co dzień, to dodatkowo zmagamy się z innymi utrudnieniami. To my co miesiąc walczymy z PMS, to my przez jakieś dziewięć miesięcy nosimy pod sercem nasze dzieci. To my musimy w bólach je rodzić, a potem karmić piersią- by później płakać nad swoim biustem. To my musimy stosować środki antykoncepcyjne i zawsze ładnie wyglądać. Gdzie to równouprawnienie? ;)

Obowiązki domowe- co lubię, a czego nie?
- ZMYWANIE– Są dni, kiedy godzinami mogłabym przecierać nasączoną pachnącym płynem gąbeczką stertę talerzy. Innym razem umycie kubka po kawie jest dla mnie wyzwaniem. Bądź co bądź, nienawidzę myć garnków po makaronie, ryżu i ziemniakach. Nienawidzę szorować patelni po makaronie ze szpinakiem. Lubię z kolei układać suche naczynia do szafek i szuflad- takie moje zboczenie estetyczne.
- PRANIE– Uwielbiam segregować rzeczy do prania (głównie pod względem kolorów), wrzucać kapsułkę, wlewać płyn do płukania, wrzucać ubrania do bębna pralki, a później rozwieszać je, składać i chować do szafek. Kiedy coś robię- lubię mieć efekt teraz, zaraz, natychmiast. A z praniem tak właśnie jest. Wkładasz brudne i śmierdzące- wyciągasz czyste i pachnące.
- GOTOWANIE– Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nienawidzę gotować i to jedno z tych zajęć, których nigdy nie polubię. Zresztą kulinarnie jestem cholernie ograniczona i pozostaje mi się cieszyć, że Grzesiek przegania mnie w tej kwestii i czasem wykazuje się w kuchni. Lubię z kolei przygotowywać sałatki, surówki i robić ładne kanapki. Bułki Grzesiowi do pracy też lubię robić- to akurat takie ładne rzeczy i mało się przy tym brudzi.
- SPRZĄTANIE KUCHNI– Nienawidzę naszych szafek kuchennych. Owszem wyglądają fajnie- świetna imitacja drewna, a do tego nie trzaskają przy zamykaniu, bo mają jakieś tam blokady. Co z tego, skoro czyszczenie ich to prawdziwy horror, a raczej syzyfowa praca?
- SPRZĄTANIE ŁAZIENKI– Lubię po warunkiem, że następnego dnia nadal jest czysto. Chcąc nie chcąc- sprzątanie łazienki do czasochłonne i stosunkowo męczące zajęcie. Dlatego nienawidzę, kiedy ktoś nie szanuje mojej pracy.
- WYRZUCANIE ŚMIECI– Mogę przygotować, ale wyrzucanie jest już za ciężkie. Śmieci dużo ważą i naprawdę nie wiem skąd ich tak wiele?!
- ODKURZANIE– Odkurzanie, podobnie jak pranie jest fajne, bo efekty widać od razu. Tak samo jest ze ścieraniem kurzu.
- PRASOWANIE– hahahahahahahaha, ŻE CO?!
- UKŁADANIE UBRAŃ W SZAFIE– Nienawidzę tego robić mimo tego, że estetyczny efekt jest natychmiastowy. To jednak radość na chwilę. Następnego dnia czar zazwyczaj pryska.
- MYCIE OKIEN– Nie, nie, nie. Zdecydowane nie. Nie wiem co będzie, gdy przyjdzie mi kiedyś wreszcie umyć okna z zabudowy balkonu i wolę o tym nie myśleć… Mycie okien to moim zdaniem najgorsza rzecz na świecie wśród domowych obowiązków. O dziwo czyszczenie luster jest spoko i mnie nie denerwuje.
- ZMIANA POŚCIELI– Tak, tak, tak. Efekt miły dla oka również widoczny od razu.
A wiecie co jest najgorsze? Kiedy zadowolone sprzątacie łazienkę, uprzednio sprzątając resztę domu- wiecie, że to już ostatnia rzecz i będzie idealnie. Wracacie do pokoju i czeka na Was taki widok:






Hahah. Wszystko wygląda ładnie i czysto po akcji sprzątającej, dopóki nie zjawi się dziecko/dzieci/partner. Rzuci okiem, pomyśli sobie- fajnie to wygląda, miło że tak posprzątała. Oczywiście- tylko pomyśli, nie pochwali na głos. Po czym zrobi sobie kanapkę, krusząc na blacie kuchennym, położy (bądź nie połozy) kanapkę na talerz i do salonu. Nakruszy, coś tam mu spadnie na dywan. I już nasza radość i duma, z tego że mieszkanie błyszczało po naszych trudach pryska i znika jak mydlana bańka. No cóż.
Mamy przechlapane. Z której strony by się na to nie spojrzało.
Lubię sobie posprzątać, układać książki, wkładać ubrania do szaf, nie lubię sprzątać kuchni- ale lubię efekt czystej kuchni. W razie co, to chętnie zatrudnię krasnoludki na dział: ogarnię kuchnię za darmo ;)
O Jezu… Ale idealnie to opisałaś, hahaha! :D
Fajnie napisane. Ja zawsze miałam porządek w domu. Potem urodziła się córka i starałam się trzymać go nadal. A potem urodził się syn. I niestety nie da się. Czysto jest przez kilka godzin a potem znów jubel. I czasu mniej na sprzątanie. Bardzo fajne rękawiczki :)
Ja mam porządek w domu tylko w chwili, w której sprzątam. :D Potem Buba wkracza do akcji…
Kiedy Twoje życie będzie łatwiejsze ? Jak zainwestujesz w zmywarke ja mam ją dopiero od 3 miesięcy i kocham ja bardzo mocno. Hehehe ;-)
Lubie gotować, sprzatac, kiedyś nie lubilam , ale w końcu musialam to poluvic, a ze to moje główne zajęcie bo nie pracuje jeszcze wiec postanowiła sobie kiedyś , a zrób sobie z tego frajde, bo inaczej codziennie będziesz niezadowolona, wiec raz w tygodniu myje okna ot tak dla frajdy, a codzienne porządki to świetny relaks ! Szczególnie to chodzenie za dzieckiem ze szmatką ojj jak ja to kocham haha
Zmywarkę? :D O niiie! Gdzie ja będę bicepsa wyrabiać wtedy?! :D
A i mam faceta pedanta wiec test bialej rękawiczki jest u nas na porządku dziennym….
Aż tak?! :O
Zmywarki są serio super :-) szczególnie kiedy widzisz garnek i wiesz, ze to ona go umyje
A co z bicepsem? ;c
Nooo, tak mi tym zaimponował jak go poznalam, idealnie wypracowany, w domu pod linijkę ani grama kurzu, a teraz to moja zmora hehe
„idealnie wypracowany”? :D
A do treningu bicepsa mam moje 18 miesięczne szczęście , ona uwielbia być tragana :) a to słownik , miało być wyprasowany hehe
Kiedyś kolezanka regularnie uczeszczajaca na siłownię mówi do mnie :
„kurde, Aga co Ty robisz, ze masz takie ładnie zrobione rece?”
„Co wieczór usypiam Natalie” :)
Tak tak na rekach około 15 kilogramów na dwie serie bujania po 15 minut :-D :-D :-D
18 miesięcy i 15 kg? :P Wow! :)
No , wydaje się , ze to dużo , ale nie jest jakaś gruba czy nawet pyzata, nie wiem skad ta waga, może dlatego , ze to całkiem wysoka dziewczynka :-)
Tak czy inaczej dzięki niej jestem nieźle wysportowana hehe :-D
I to się chwali! ;)