Miss Caroline
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
macierzyństwo

Pierwsze dni z dzieckiem, czyli nie taki diabeł straszny.

10 grudnia, 2013 2 listopada, 2022 Miss Caroline31 comments1397 views
Narodziny dziecka to ogromna rewolucja w życiu każdego człowieka. Z tym momentem staje się odpowiedzialny za maleńką istotę i to od niego zależy jakie wartości mu przekaże. Czy będą to miłość, czy jak czasem się zdarza nienawiść i przemoc. Ale dziś nie o tym, skupić się zamierzam bowiem na tym, czego sama bałam się w pierwszych dniach życia Kuby i co spędzało mi sen z powiek.

Pierwsza zmiana pieluszki

Pierwszą pieluszkę w życiu Kubusia ubrały mu panie pielęgniarki, które zaraz po urodzeniu osuszyły go, zważyły i zmierzyły. Nadeszła jednak chwila, kiedy musiałam zrobić to ja, sama, po raz pierwszy w życiu. Kompletnie nie wiedziałam jak się za to zabrać, byłam po prostu przerażona. Na moje szczęście dziewczyna, która leżała z nami na sali chętni udzieliła mi pierwszej, pieluszkowej pomocy. Dokładnie pokazała mi co i jak, a następną pieluszkę z dumą zmieniłam już Kubusiowi sama, chociaż jeszcze troszkę trzęsły mi się ręce. Śmiać się z tego chce z perspektywy czasu, szczególnie teraz, kiedy zmianę pieluszki opanowałam do perfekcji i jestem w stanie zrobić to jedną ręką, w różnych pozycjach ułożenia Kuby. Ale wtedy… pamiętam tą swoją chwilową bezradność pamiętam, że przez moment nawet chciało mi się płakać. Pielęgniarka powiadomiła mnie tyle, że „dziecku trzeba zmienić pieluszkę” i wrzuciła mnie na głęboką wodę. Wtedy było to straszne, dziś wspominam to z uśmiechem na twarzy.

Pierwsza zmiana ubranka

Ale mi się wtedy ręce trzęsły! Kuba był strasznie chudziutki, ważył niespełna 2,7 kg, gdyż waga po porodzie bardzo szybko zaczęła mu spadać. Po jego pierwszej, szpitalnej kąpieli przyszła pora na ubranie dziecka. Oczywiście tutaj też zostałam wrzucona na głęboką wodę. Panicznie bałam się, że zrobię Kubusiowi krzywdę, był przecież taki chudziutki i kruchy. Bałam się, że wygnę mu rączkę, czy nóżkę w złą stronę i tym samym zrobię mu krzywdę. Nie było jednak tak źle jak myślałam, oboje wyszliśmy z tego bez szwanku.

Pierwsza kąpiel w domu

W szpitalu Kubusia kąpały panie pielęgniarki, moim, więc zadaniem było tylko osuszenie go i ubranie. W domu jednak pielęgniarek już nie było. Byłam ja, moi rodzice, mój brat. Mój tata początkowo oferował się, że pomoże w kąpieli Kuby. Mama bała się, ze względu na to, że był tak maleńki. Zdecydowałam jednak, że Kubę będę kąpała sama, bo to moje dziecko i muszę sobie poradzić. No to siup, mój tata nalał wody do wanienki, ja owinęłam Kubusia w tetrową pieluszkę i powoli wsadziłam go do wody. Obchodziłam się z nim jak ze szklanym jajkiem. Ha, a jaka byłam dumna, że dałam radę sama! Miło wspominam te pierwsze kąpiele, chociaż Kubuś początkowo bardzo ich nie lubił : krzyczał i płakał, tak samo było przy zmianie pieluszki, po prostu nie lubił być goły. Kiedy przytył troszkę, wszystko się unormowało. Teraz? Kąpiel jest chyba dla niego jedną z ulubionych form spędzania czasu, szczególnie chlapanie wodą po całej łazience.

Karmienie

Już w ciąży nastawiałam się na karmienie piersią, nie miałam wyjścia, zwyczajnie nie byłoby mnie stać na MM. Mleko pojawiło się u mnie już na początku drugiej doby, płynęło litrami, bardzo mnie to cieszyło, Kubusia pewnie też, bo długo ssał zadowolony. Pojawiły się jednak szybko dwa problemy. Pierwszym był fakt, że Kubuś nie chciał ssać prawej piersi. Położna laktacyjna tłumaczyła to tym, że przy lewej może czuć bicie mojego serca, przez co czuł się bezpieczny. Pokazała mi pozycje, w których mogę próbować karmić Kubusia prawą piersią i wreszcie się udało. Drugim problemem było zasypianie Kubusia przy piersi. Chwilę possał i zaraz spał. Nie pomogło głaskanie po policzku, wybudzanie go – zawsze było tak samo. To dlatego jego waga spadła w drugiej dobie do 2,4 kg, przez co zmuszeni byliśmy zostać w szpitalu dzień dłużej. To dało mi ogromnego kopa i postanowiłam walczyć. Oczywiście ciągle zastanawiałam się, czy wypił odpowiednią ilość mleka, czy się najadł… walka była i długa, i ciężka, ale wygrałam. Oboje ją wygraliśmy i dzięki temu Kubuś ssie pierś do dziś dnia.

Śmierć łóżeczkowa

Bałam się, chociaż nikomu o tym nie mówiłam. W nocy budziłam się szybciej niż Kubuś, co chwila latałam do łóżeczka, by sprawdzić, czy mój synek oddycha. Bałam się, że jakimś cudem może zasnąć i się nie obudzić. Ciągłe wstawanie było dla mnie o tyle męczące, że pewnej nocy, której śnił mi się koszmar o Kubie wiszącym w poprzek łóżeczka postanowiłam zabrać go do siebie, spaliśmy razem. Nie bałam się, że go zgniotę, czy uduszę. Po prostu czułam i pewna byłam, że nie zrobię mu krzywdy. Śpimy razem do dziś.

Pierwszy spacer

Z niecierpliwością czekałam na dzień, w którym zabiorę Kubusia na jego pierwszy spacer, nasz pierwszy wspólny. Tego dnia towarzyszyli mi oczywiście Madzia i Wojtuś. Do dziś pamiętam, z jaką wewnętrzną dumą pchałam wózek, miałam wrażenie, że cały świat skupiony jest właśnie na mnie. Miałam ochotę krzyczeć : „spójrzcie, tu w wózku leży mój synek, MÓJ!” :) bałam się, że podczas spaceru Kubuś zacznie płakać i nie będę w stanie go uspokoić, a ludzie dookoła będą na mnie patrzeć jak na idiotkę. Było jednak zupełnie inaczej, Kubuś przespał całą wyprawę i potem spał jeszcze prawie trzy godziny w domu.

Okazywanie miłości

Chcąc nie chcąc wewnętrzną, moją rozterką ogromną było okazywanie Kubie miłości. Zastanawiałam się, czy będę potrafiła w wystarczający sposób zapewnić go, że go kocham. Czy będę potrafiła mu to pokazać, czy dam mu to dobrze odczuć. Chwilami miałam kryzys i zastanawiałam się, czy Kubuś kocha mnie, czy może jestem mu potrzebna tylko ze względu na płynące ze mnie mleko? Często o tym myślałam, zdarzyło mi się płakać. Z perspektywy czasu wiem, że było to bezpodstawne i głupie, jednak wtedy był to dla mnie spory problem. Teraz? Wiem, że Kubuś mnie kocha wiem, że ja też daję mu to odczuć. Na nic nie zamieniłabym tego uczucia.
A Wy ? Czego baliście się podczas Waszych pierwszych dni z maluszkiem?
Miss Caroline10 grudnia, 2013
previous story

HATERS GONNA HATE.

next story

Zmiany potrzebne od zaraz!

you might also like

MAJÓWKA Z MALUSZKIEM – CO ZROBIĆ, ŻEBY RZECZYWIŚCIE ODPOCZĄĆ?

10 grudnia, 2013 2 listopada, 2022

OPIEKA NAD DZIECKIEM, A ALKOHOL – RÓB TO Z GŁOWĄ!

10 grudnia, 2013 2 listopada, 2022

MAMO, KUPISZ MI CHOMIKA?

10 grudnia, 2013 2 listopada, 2022

31 komentarzy

  1. she mother pisze:
    10 grudnia, 2013 o 16:02

    U nas pierwszą pieluszkę ubrała oczywiscie położna, a potem tatuś. Muszę się przyznać że w szpitalu z pierwszym synem, nie wiedziałam jeszcze ze w kazdej pieluszce jest kupa, nie tylko siku i zapominałam ze trzeba czesto przebierac. Żeby synek nie miał czerwonej pupy, przebierałam go zawsze kiedy robiły to mamusie z lozka obok. One miały juz jedno dziecko w domu i miały o tym pojecie, wiec korzystałam z ich doswiadczenia:)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      10 grudnia, 2013 o 16:08

      haha ,też tak robiłam :D ! podpatrywanie jest super :D

  2. mama pisze:
    10 grudnia, 2013 o 16:02

    Ja o dziwo nie miałam żadnych obaw- zaufałam instynktowi macierzyńskiemu i bezbłędnie mnie poprowadził mimo że miałam zaledwie 21lat w momencie narodzin Córki

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      10 grudnia, 2013 o 16:09

      oo ,to niewiele młodsza byłaś ode mnie ,ja urodziłam Kubusia mając 23 :)

    2. mama pisze:
      10 grudnia, 2013 o 16:43

      Ja mając 23 byłam na końcówce ciąży z Synem :p

    3. mama pisze:
      10 grudnia, 2013 o 16:44

      A teraz Córka szkołę zaczęła,Syn p-kole a my z mężem od nowego roku chcemy się postarać o trzecie :D

    4. Mama Kubusia pisze:
      10 grudnia, 2013 o 20:43

      ooooo ,to powodzenia życzę :)

  3. Marta Dyszyńska pisze:
    10 grudnia, 2013 o 16:10

    Przy pierwszym dziecku w zasadzie bałam sie tego samego co Ty. Nigdy nie miałam do czynienia z noworodkiem. Bałam sie go po prostu i wszystkiego co z nim związane. Kochałam, cieszyłam się że już był po drugiej stronie brzucha, ale z drugiej chyba bezpieczniej czułam się z nim w środku.
    Karmienie piersią Bobika było koszmarem. Nikt mi nie pomagał. Dobrze nie tłumaczył. I odstawilam go w 3tyg.
    Z Tomem bałam sie bardziej o to czy będzie mleko. Czy go wykarmie. Jak zareaguje Bobik. Karmiłam do końca 4mca. Pomimo ze chciałam karmic jak najdłużej to jestem zadowolona chociaż z tego co mi było dane.

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      10 grudnia, 2013 o 16:16

      oj ,szkoda ,że tak krótko ,ale tak jak napisałaś – dobrze ,że chociaż tyle było Ci dane :) pozdrawiam ;)

  4. Agnieszka G. pisze:
    10 grudnia, 2013 o 17:09

    Pieluszki poszły mi jakoś instynktownie, wiedziałam bez problemu co i jak a i Alek współpracował grzecznie.
    Pierwsze przebieranie… Makabra! W szpitalu robiły to za mnie położne… A w domu? Szok, ale daliśmy radę (też się bałam bo Alek po wyjściu ze szpitala miał 2,600).
    Co do kąpieli… jeszcze sama jej nigdy nie ogarniałam. Zawsze mąż, ale w sumie – czemu by nie ;)
    Karmienie – u nas MM, mały się zbuntował i nie chciał pić z piersi. A też były takie akcje jak u Was, tylko u mnie z lewej pić nie chciał – nie i koniec kropka.
    A po za tym… wszystko inne przyszło samo, jakoś takie się proste i naturalne wydawało :)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      10 grudnia, 2013 o 20:44

      oo ,to też był maluśki :) Kubuś miał równo 2,5 jak wychodziliśmy ze szpitala . ;)

  5. Małgorzata D. pisze:
    10 grudnia, 2013 o 18:17

    Ja z pierwszą to już miałam doświadczenie z bobasami ,bo to albo kuzynek dzieci pilnowałam,albo ciotek… więc pojęcie o tym miałam.
    Natomiast bałam się śmierci łóżeczkowej :D

    Przy drugiej miałam paniczny strach przed śmiercią łóżeczkową i jak Ty chodziłam spawdzać. Dałam sobie siana w 3 miesiącu. Bałam się też,że nie bede mogla karmic malej tak jak Wiki,niestety moje obawy wlasnie sie sprawdzily. Nie jestem poprostu stworzona do karmienia piersia. I tyle. Musze sie z tym pogodzić,

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      10 grudnia, 2013 o 20:45

      nie przejmuj się kochana ,jedne mogą ,drugie nie :)

  6. Mama Filipa pisze:
    10 grudnia, 2013 o 19:24

    Ja bałam się w zasadzie wszystkiego;) Do tej pory jakieś obawy się pojawiają, ale pieluchy, ubieranie czy karmienie piersią nie mają już dla mnie tajemnic;) Co do śmierci łóżeczkowej. Fifi spał od początku z nami i jak jeden jedyny raz przespał noc, to razem z M. obudziliśmy się przerażeni, popatrzyliśmy na nieruchomego Filipka między nami i chyba każde przeżyło swój mały zawał. A okazało się, że nasze dziecię po prostu słodko śpi;)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      10 grudnia, 2013 o 20:46

      haha ,też miałam takie chwile – Kubuś powinien dawno wstać ,a tu niiiic i tylko moje niepotrzebne nerwy ;)

  7. MW pisze:
    10 grudnia, 2013 o 20:49

    ja od skonczenia szkoly bylam niania tak wiec nei balam sie niczego doswiadczenie bylo ze mnia :) wszyscy mowili ze bede idealna mama ale ja uwazam ze tak nie jest… rowniez balam sie smierci lozeczkowej tym bardziej ze dzieci rodzicow znajomi ktorymi sie wtedy opiekowalam wlasnie to sie przytrafilo a bylam wslanie w ciazy. i tak jak Ty corcia spala z nami.

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      11 grudnia, 2013 o 00:21

      łooo ,to praktykę miałaś niezłą :)
      ale wiadomo ,że do „obcych” dzieci podchodzi się inaczej ,niż do swoich .

  8. Strzyga pisze:
    10 grudnia, 2013 o 21:52

    Ja poprosiłam położną żeby mi pokazała, jak założyć pieluszkę. Po czym prawie ją pobiłam, bo zaczęła Tymona… podnosić za nóżki. Bałam się, ze mu nadwyręży stawy biodrowe…

    A kąpiel pierwszą zaliczyłam, jak Tymek miał miesiąc. Wcześniej zawsze kąpał go mąż ;)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      11 grudnia, 2013 o 00:22

      ja tak spanikowałam ,że nie pomyślałam ,by poprosić o pomoc ! :D

  9. czar-życia pisze:
    10 grudnia, 2013 o 23:43

    Miałam tą samą sytuację, pielęgniarka powiedziała zwyczajnie : trzeba małą przebrać, a ja przerazona , tylko jak to zrobić, ale zdążyłam ją zatrzymać i tłumacząc ze nigdy wcześniej tego nie robiłam poprosic o pomoc, jeszcze parę dni i będę obchodzić 9 rocznicę tej chwili :-) pozdrawiam Cię serdecznie

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      11 grudnia, 2013 o 00:22

      szybko ten czas leci ,cooo ?
      pozdrawiam również ! :)

  10. Matka Prezesa pisze:
    11 grudnia, 2013 o 00:33

    Chyba niczego się nie bałam w pierwszych chwilach.
    Byłam w takim szoku, że nie wiedziałam co się wokoło mnie dzieje – właściwie nie myślałam racjonalnie.
    Na drugi dzień bałam się … TAM wejsć.
    TAM czyli na Intensywną Terapię, gdzie jeden rodzic płakała, drugi płakał, a trzeci krzyczał z rozpaczy, gdzie urządzenia pikały, dzieci umierały, a moje … walczyło o życie.

    Potem bałam się go po miesiącu przebrać – miał około 1600g, a tu zostałam sama, Ja, On i pielucha!
    Przebierałam mu JEDNĄ pieluchę 20 minut – i to nie żart, bo patrzyłam na zegarek. :D
    Po wyjściu do domu miał 2100g i jakieś 45cm, a ja zaczęłam go kąpać sam jak miał z 3,5 kilo. I to jeszcze dlatego, że zostałam sam na sam (wcześniej zamieszkała ze mną mama).
    Mogłam go przewijać, przebierać, nosić – ale nie kąpać. :D Bałam się jak diabli kąpania.

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      11 grudnia, 2013 o 00:46

      ej smutno mi się zrobiło po przeczytaniu Twojego komentarza ..

  11. Matka Prezesa pisze:
    11 grudnia, 2013 o 00:40

    Aaaa i jeszcze bałam się, że monitor oddechu się włączy!
    To był tak paniczny strach, że jak kiedyś tata wyciągnął Jasia z łożeczka i zapomniał wyłączyć monitora i zaczął dzwonić, to ciemno mi się zrobiło przed oczami! :o
    W ciągu sekundy znalazłam się w salonie i usłyszałam:
    – Sorry. Zapomniałem.

    Za takiego coś to się udusić chce!

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      11 grudnia, 2013 o 00:47

      Boże ,chyba bym dostała zawału …aż mnie ciarki przeszły :/

  12. Wiola Skawinska pisze:
    11 grudnia, 2013 o 09:20

    U Nas też instynkt świetnie zadziałał ;) ale obaw i strach o to, aby nic nie zrobić maleństwu, był ogromny i też wstawałam w nocy sprawdzać czy oddycha:)

    Pozdrawiamy i zapraszamy
    https://mamailusia.blogspot.com/

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      11 grudnia, 2013 o 14:40

      no tak , u mnie instynkt też był ,ale czego się bałam ,tego się bałam ;)

  13. Czarna M pisze:
    11 grudnia, 2013 o 11:51

    Pierwszego synka urodziłam mając 21 lat i powiem Ci, że chyba bardziej stresowałam się samym porodem (jestem okropną panikarą) niż późniejszym zajmowaniem się maleńkim członkiem rodziny :) Może też dlatego, że synek ważył 4kg :D jednak po przyjściu na świat drugiego synka, faktycznie bałam się go wziąć na ręce czy też przebrać właśnie przez to, że ważył zaledwie 2,600, takie malutkie chudziutkie rączki i nóżki, skórka wisząca… ale teraz pięknie przybrał na wadze co zresztą widać na zdjęciach na blogu : )

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      11 grudnia, 2013 o 14:41

      o porodzie nic nie mów ,bo nadal jak sobie przypomnę …brrr ;)

  14. Zwyczajna mama pisze:
    11 grudnia, 2013 o 15:39

    och pamiętam jak ja się bałam śmierci łóżeczkowej….na szczęście nas to ominęło :) reszta to pikuś. Każda matka się z tym zmierzyć musi i po prostu trzeba zaufać sobie i swojemu instynktowi, a będzie dobrze ;)

    Odpowiedz
  15. Egzystencjalna Dama pisze:
    14 stycznia, 2014 o 21:04

    Ja bałam się praktycznie wszystkiego co Ty. Najbardziej właśnie bałam się śmierci łóżeczkowej, i do tej pory się boję bo mój mały dopiero niedługo skończy 2 miesiące. Mam już jedno dziecko dziewczynkę, przy niej również miałam takie obawy. W marcu skończy 2 latka więc jest już dużym dzieckiem :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

H E L L O


Karolina Lewandowska
Mieszkająca nad morzem kobieta, po uszy zakochana w muzyce klasycznej i wszystkim, co koreańskie. Niegdyś poruszała tematy, które często bywały przemilczane przez wiele blogerek. Zniknęła na wiele miesięcy, podczas których całkowicie odcięła się od blogowania. Mówi się, że ją albo się kocha, albo nienawidzi - po której stronie staniesz?

Archiwa

    ARCHIWUM:

    2013 - 2025 © KAROLINA LEWANDOWSKA | BLOGIEM OPIEKUJĄ SIĘ MNISI Z ZENBOX.
    Karolina nie przepada za ciasteczkami. Zjesz jedno za nią? Pewnie! Odrzuć.
    Privacy & Cookies Policy

    Privacy Overview

    This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
    Necessary
    Always Enabled
    Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
    Non-necessary
    Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
    SAVE & ACCEPT