Miss Caroline
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
uroda

Kosmetyczny haul zakupowy: styczeń 2016.

19 stycznia, 2016 1 listopada, 2022 Miss Caroline2 comments1520 views

W tym miesiącu do moich pudełek i kosmetyczki wpadło sporo nowości, ale i kilka pozycji po długim czasie wróciło do łask. Jak się sprawdziły?

IMG_20160119_191559

Złuszczający zabieg do stóp, Marion.

Głupia ja, głupia ja, głupia ja, ale od początku. Jakieś dwa lata temu wpadł mi w ręce jakiś peeling do stóp. Wiecie, dwie skarpetki napełnione specjalnym płynem, zakładamy na godzinę, a po kilku dniach pozbywamy się niepotrzebnej skóry i odcisków. Efekt tamtego zabiegu był naprawdę imponujący. Zamawiając zabieg Marion spodziewałam się chociaż podobnego efektu. Owszem, skóra się złuszcza i tracimy to, co niepotrzebne – jednak efekt jest zdecydowanie mniej intensywny niżeli w przypadku zabiegu, z którym wtedy miałam styczność. Na moje nieszczęście oczywiście nie pamiętam jego nazwy, a szkoda.

IMG_20160119_191643

Głęboko oczyszczający płatek na nos, Marion.

Która z nas chociaż raz nie walczyła z wągrami? Bądź co bądź z płatkami oczyszczającymi pod nos spotkałam się pierwszy raz w życiu i zamówiłam je przy okazji wspomnianego wyżej peelingu do stóp. Płatek w użytkowaniu niezwykle prosty – czyścimy nos i na zwilżoną skórę przyklejamy plaster na dziesięć minut, po czym odrywamy go od dołu. I tutaj brawa dla Marion, bo efekt rzeczywiście jest widoczny od razu.

IMG_20160119_191804

Toner (Poppy Red), La Riche Directions.

O mojej słabości do tonerów i częstych zmian koloru włosów chyba nie muszę wspominać, prawda? „Poppy Red” jest moim ulubionym kolorem. Kiedyś wiele z Was pytało mnie, na ile wystarcza jedno opakowanie. Cóż, przy mojej długości włosów (lekko za ramiona) – potrzebuję prawie dwóch opakowań toneru, aby dokładnie pokryć całe włosy.

IMG_20160119_191857

Lakier 2 Step System (czerwony), Eveline.

Szukając odpornego na odpryski lakieru na wesele, przypadkowo trafiłam na dwuetapowy lakier od Eveline. Zasada prosta – najpierw malujemy paznokcie czerwonym lakierem, czekamy aż wyschnie i nakładamy żel. „Długotrwały manicure”? Niestety, nie w moim przypadku. Już następnego dnia rano na moich paznokciach pojawiły się pojedyncze odpryski. Efekt może byłby cudowny, gdyby całe dnie leżeć i niczego nie dotykać. Jak dla mnie szału nie ma, niczym nie różni się od zwykłego lakieru. Co oczywiście nie oznacza, że u kogoś innego nie będzie lepiej.

IMG_20160119_191825

Zabieg regenerujący do rąk, Perfecta.

Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam. Dłonie po tym zabiegu są tak gładkie i nawilżone, że jest to po prostu niewyobrażalne. I ten cudowny zapach peelingu.

IMG_20160119_190846

IMG_20160117_114223

IMG_20160117_114237

Zielona baza pod makijaż, Delia.

Ach, ile to ja się nasłuchałam o zielonych bazach, o zielonych cieniach korygujących, o tym, że idealne na ukrycie zaczerwienionych miejsc. No produkt jakby stworzony wprost dla mnie. Z marką Delia miałam styczność jedynie dzięki rozjaśniaczom do włosów, więc bazę zamawiałam z ogromnym dystansem – nie wierzyłam, że jej działanie jest naprawdę tak imponujące. Najpierw wypróbowałam ją na rękach, byłam ciekawa czy poradzi sobie z pokryciem blizn. Poradziła. Oszalałam. Na twarzy również sprawdza się po prostu idealnie. Chyba nie zamienię jej na nic innego.

IMG_20160119_191354

Baza pod cienie do powiek, Wibo.

Do zakupu bazy pod cienie do powiek przekonała mnie Gośka. Wcześniej nie widziałam potrzeby posiadania jej w swojej kosmetyczce mimo tego, że  cieni używam regularnie. Czasem moja powieka zdawała się pod wpływem cieni stawać jakby zrolowana. Teraz już tak nie jest. Brawa dla bazy pod cienie!

IMG_20160119_191312

Cielista kredka do oczu, Lovely.

Pierwszy raz w życiu z jasną kredką do oczu miałam styczność u Gosi. Kiedy zobaczyłam, że rzeczywiście powiększa ona optycznie oko, postanowiłam się w nią zaopatrzyć. Kredka z Lovely sprawdza się całkiem dobrze.

IMG_20160119_191217

Korektor w płynie Perfect Stay (001 Light), Miss Sporty.

Wreszcie udało mi się znaleźć idealny korektor, którego odcień został stworzony jakby dla mnie. Świetnie maskuje cienie pod oczami, które u mnie naprawdę są tragiczne.

IMG_20160119_191112

Czerwona konturówka, Lovely.

Wcześniej do malowania ust używałam jedynie szminki i cieniutkiego pędzelka, którym najpierw nadawałam im kształt. Nie widziałam potrzeby posiadania konturówki. Zawsze źle mi się kojarzyło samo to słowo. Z konturówką jest u mnie jak z bazą pod cienie – niby różnica pozornie niewielka, ale efekt długotrwały.

IMG_20160119_191446

Paletka cieni „Nude make up kit”, Lovely.

Pierwszy raz kupiłam ją jakiś rok temu i pamiętam, że byłam z niej bardzo zadowolona. Pamiętam też jak posypała mi się cała podczas jednej z podróży od Grześka do domu, kiedy jeszcze razem nie mieszkaliśmy. Generalnie paletka w pełni spełniałaby moje oczekiwania, gdyby nie fakt, że… Bardzo się sypie, a dodatkowo Gosia pokazała mi różnicę między intensywnością tych cieni, a chociażby cieni z Marizy.

IMG_20160119_191029

Czerwona szminka (109 Red Wine), Freedom.

Zakup totalnie przypadkowy, w Pepco. Wiecie, idziecie do sklepu po coś, a wracacie z czymś zupełnie innym. Kolor mnie satysfakcjonuje.

IMG_20160117_113950

IMG_20160117_114018

Czerwony błyszczyk (101 Love), Freedom.

Błyszczyk kupiłam razem ze wspomnianą wyżej szminką i muszę przyznać, że świetnie się z nią komponuje. Kolor mega żywy i co najważniejsze – nie klei ust.

IMG_20160119_191723

Laser rozjaśniający, AA.

Najciekawsze zostawiłam na sam koniec. To absolutny hit tego miesiąca. Cały zabieg składa się z trzech etapów, których wykonanie trwa około trzydziestu minut. Po tym zabiegu moja skóra była zdecydowanie gładsza i po przebudzeniu się rano za każdym razem widzę, że niektóre przebarwienia na mojej twarzy są dużo mniejsze. Oczywiście nie u każdego efekt będzie zadowalający – w końcu na każdą z nas działają inne kosmetyki, prawda? Jednak jak dla mnie jest to absolutny i bezdyskusyjny numer jeden!

baza pod cienie do powiekbiała kredkaDeliaEvelinehaul kosmetycznyhaul zakupowykonturówkakorektorlakier żelowyLovelyMarionMiss Sportypłatki na wągryskarpetki złuszczająceWibozielona baza pod makijaż
Miss Caroline19 stycznia, 2016
previous story

Czy wystrój salonu fryzjerskiego wpływa na klientkę?

next story

I znów mam ochotę na milion zmian.

you might also like

Kosmetyczny haul zakupowy: luty & marzec 2016.

19 stycznia, 2016 1 listopada, 2022

Haul zakupowy – ROMWE.

19 stycznia, 2016 1 listopada, 2022

Haul zakupowy – Shein.

19 stycznia, 2016 1 listopada, 2022

2 komentarze

  1. Gosia pisze:
    19 stycznia, 2016 o 19:59

    No ładne zakupy poczyniłaś :D
    Normalnie dumna z Ciebie jestem :D

    Odpowiedz
  2. Alicja pisze:
    19 stycznia, 2016 o 20:03

    Widzę, że Gosia jest sprawczynią przynajmniej połowy tych wszystkich dobroci :) I bardzo dobrze! :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

H E L L O


Karolina Lewandowska
Mieszkająca nad morzem kobieta, po uszy zakochana w muzyce klasycznej i wszystkim, co koreańskie. Niegdyś poruszała tematy, które często bywały przemilczane przez wiele blogerek. Zniknęła na wiele miesięcy, podczas których całkowicie odcięła się od blogowania. Mówi się, że ją albo się kocha, albo nienawidzi - po której stronie staniesz?

Archiwa

    ARCHIWUM:

    2013 - 2025 © KAROLINA LEWANDOWSKA | BLOGIEM OPIEKUJĄ SIĘ MNISI Z ZENBOX.
    Karolina nie przepada za ciasteczkami. Zjesz jedno za nią? Pewnie! Odrzuć.
    Privacy & Cookies Policy

    Privacy Overview

    This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
    Necessary
    Always Enabled
    Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
    Non-necessary
    Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
    SAVE & ACCEPT