Święta, Święta i po Świętach…



Starałam się jak mogłam, ale…
Wizję tego co ubiorę w Wigilię miałam w głowie już od dawna. Wymarzona sukienka dumnie czekała w szafie. Jeszcze w wieczór poprzedzający Wigilię siedziałam pół godziny z maseczką na twarzy. Od rana w domu słychać było świąteczne piosenki, nawet Kuba w ciągu kilku minut nauczył się po angielsku śpiewać „Jingle Bells„. Czar prysł po raz pierwszy około czternastej, kiedy postanowiłam wziąć prysznic, ubrać się i pomalować. Nie wiem dlaczego, ale zawsze kiedy chcę wyglądać ładnie coś się nie udaje. Najpierw nie udało mi się pomalować tak jak zaplanowałam. Kilkakrotnie zmywałam wszystko z twarzy, aż w końcu się poddałam. Włosy również nie chciały tego dnia współpracować. A kiedy założyłam wymarzoną sukienkę do moich oczu napłynęła cała masa łez. Nic nie wyglądało tak, jak chciałam, więc… Przebrałam się w czarne spodnie i czarny sweter, miałam ochotę przespać Wigilię. Ostatecznie na kilka minut przed przyjazdem moich rodziców przebrałam się w inną sukienkę i zaciskając zęby wierzyłam, że ten wieczór nie jest jeszcze stracony.





I wtedy przyszedł Mikołaj…
Kuba wyczekiwał go od dłuższego czasu. Kiedy wiadomym było już, że lada chwila przekroczy próg mieszkania Kuba zdawał się być bardzo zdenerwowany, aż rączki mu się spociły. Jednak jego uśmiech na widok przebranego znajomego i tej całej masy prezentów wynagrodził mi całą złość z powodu nieudanej fryzury i makijażu. Patrzenie na podekscytowanego Kubę rozdającego wszystkim prezenty sprawiło, że poczułam się dużo lepiej.




I właśnie to chyba jest ta „MAGIA ŚWIĄT” – radość dziecka, które jeszcze wierzy w Świętego Mikołaja. Ja jednak myślami wciąż jestem przy wnętrzach. Przeglądam – https://kdcmeble.com/ i szukam idealnego krzesełka, bądź bardzo niskiego stoliczka dla Kuby, które zmieści się pod jego piętrowym łóżkiem. I powiem Wam, że znalezienie takiego idealnego mebelka to naprawdę ciężka sprawa.




