Od pierwszych dnia życia Kuby starałam się zapewnić mu spokój i bezpieczeństwo, dlatego tak ważnym był dla nas wieczorny rytuał. Każdego dnia, bez względu na jego (lub moje) samopoczucie Kubuś był kąpany. I chociaż początkowo kąpiele były dla niego istnym koszmarem (był tak chudziutki, że gdy tylko zdejmowałam mu ubranko, płakał strasznie głośno i żarliwie), to kiedy podrósł, kąpiel stała się dla niego prawdziwą przyjemnością. Tak jest i dziś. Tylko… Co z tym wszystkim wspólnego ma BabyOno?

Mimo tego, że Kubuś jest już dwulatkiem- nadal kąpie się codziennie. Małą, plastikową wanienkę wymieniliśmy jedynie na normalną wannę. Taki niezmienny rytuał- kąpiel, kolacja, sen. Czasem, kiedy jest bardziej zmęczony zamieniamy jedynie kolejnością kolację z kąpielą. Czasem rezygnujemy z kolacji, zdarza się, że i kąpiel jest pomijana, kiedy zmęczona Kuba padnie wtulony w moje ramiona. Zazwyczaj jednak wszystko odbywa się tak samo: piżamka, bielizna, pieluszka i kierunek łazienka. Często jest tak, że Kuba sam domaga się kąpieli krzycząc radośnie: „Mama, myju-myju Buba!„, co oczywiście oznacza: „Mama, Kuba chce się kąpać„.
I pędzimy, nalewamy wody, mocujemy matę antypoślizgową, która ostatnimi czasy świetnie zdaje u nas egzamin. Kuba nawet w wannie nie potrafi usiedzieć na miejscu. Biega, skacze, kręci się i niestety bardzo często upada. Mata antypoślizgowa jest jednym z tych gadżetów, który powinien znaleźć się u nas już dużo wcześniej. Nasz ma wymiar 70 x 35 cm i idealnie wpasowuje się w sam środek wanny. Są dni, że mata jest dla Kuby totalnie niezauważalna. Czasem jednak sam odrywa ją i z szyderczym uśmiechem wyrzuca z wanny.


Traktujemy kąpiel nie jako przykry obowiązek umycia się, ale jako kolejny pretekst do zabawy, często wspólnej. To czas odprężenia, wyciszenia się przed snem. Czas, w którym Kuba uspokaja się wewnętrznie, nawet podczas biegania wzdłuż wanny. Pierwszymi zabawkami kąpielowymi Kuby były dmuchane kaczuszki, które wraz z upływem czasu stały się co raz to mniej atrakcyjne. Przez jakiś czas nie zabierał ze sobą do wanny niczego, po czym nagle postanowił wykąpać pluszowego tygryska. Wyjęłam z niego okablowanie i zgodziłam się na kąpiel, tym bardziej, że tygrys jest bardzo ważną postacią dla Kuby. Dzięki niemu szybciej zbiera zabawki i zjada większą porcję obiadu. Chcąc jednak uniknąć kolejnych moczeń pluszaka w wodzie, postanowiłam wrócić do korzeni. Na jednej ze ścian łazienki, na przyssawce- zawisł niebieski pojemnik, który od razu przykuł uwagę Kuby. Oglądał, przyglądał się i nagle rozległ się radosny okrzyk: „Mamo, ka-ka-ka, tuuuu!„, a mała rączka z wysuniętym palcem wskazała na pojemnik. Tłumaczyć chyba nie muszę. A co znalazło się w pojemniku na zabawki, po za kaczuszkami? Jeszcze inne dmuchane zabawki kąpielowe. Radość Kuby nie do opisania. Za pierwszym razem tak wesoło się bawił, że nie chciał nawet wychodzić z wanny. Po kolei wyrzucał wszystkie zabawki z pojemnika tylko po to, by po chwili włożyć je tam z powrotem.













Po przyjemnej zabawie i umyciu się, przychodzi pora na nieco mniej przyjemną czynność, jaką dla Kuby jest mycie włosów. Do niedawna nie sprawiał najmniejszych problemów. Prawdę mówiąc po dziś dzień zaraz po tym, jak nałożę i rozmasuję mu szampon na włoskach- sam myje je bardzo dokładnie. Jestem z tego powodu bardzo dumna, jednak prawdziwy koszmar zaczyna się chwilę później, bo… Włoski trzeba przecież spłukać. Wcześniej problemu nie było. Zamykał oczy, zalewaliśmy głowę letnią wodą i po problemie. Nie wiedzieć czemu ostatnimi czasy każde płukanie kończy się wrzaskiem. Tłumaczę, proszę, by odchylił główkę do tyłu. Nie, nie chce współpracować. Upartość po mnie w genach chyba odziedziczył. Na pomoc przybył kubek do mycia głowy. Słyszałam o nim naprawdę wiele i właściwie były to same pozytywne słowa. Spróbowaliśmy i my. Pierwsze podejście totalnie nieudane, gdyż Kuba z dystansem podszedł do mojego entuzjazmu i nie pozwolił przytknąć sobie kubka do czoła. Druga próba, trzecia i… Włosy spłukane. Udało się, podwójnie. Po pierwsze dlatego, że Kuba nie płakał podczas płukania, a po drugie dlatego, że za jednym napełnieniem kubka szampon zniknął ze wszystkich włosów. Kubek zdał więc egzamin i zostaje z nami, na zawsze.




Po zabawie, kąpieli, umyciu włosów i ząbków, przychodzi czas na wyjście z wanny, przed którym Kuba zazwyczaj strasznie prostestuje. Zawsze przypominam sobie wtedy chwile, w którym identycznie spierał się o to, by nie wsadzać go do wanienki. Był tak drobny, tak chudziutki. Teraz minęły dwa lata i mam już w domu małego chłopca. Nie zmieniło się jednak jedno- to dziecko nadal ma takie cudowne stópki. Maleńkie, delikatne…
Po wyjściu z wanny Kubę otula okrycie kąpielowe z kapturkiem– przeurocza krowa, która zamieszkała z nami w zamian za misia, który był nieco mały. To ten odcień błękitu, który wprost uwielbiam i w którym Kuba wygląda obłędnie. A krówka jak to krówka, przypadła Kubie do gustu. Przekonała go do siebie słodkim uśmiechem i wielkimi, czarnymi oczyma.








To jednak dopiero połowa naszej wieczorne przygody, są przecież dni, gdzie musimy wykonać jeszcze kilka zabiegów pielęgnacyjnych, jednak o tym opowiem Wam następnym razem.
Lubię te chwile, lubię ten wieczorny rytuał. Lubię to, że Kuba sam się go domaga i wie, czego spodziewać się po wyjściu z łazienki. Lubię BabyOno, lubię być mamą.







Ale on ma fajne te nóżki, takie pomarszczone. <3 A ten kubek na zabawki mamy i sobie chwalimy. Od razu więcej miejsca na półce.
Też wkładacie tam szampon i inne kosmetyki? :D
Ja ciągle się zastanawiam nad zakupem tego kubka do mycia włosów, ale już u kolejnej osoby widzę, że się sprawdził. Chyba wreszcie się skuszę. ;)
Świetna inwestycja. :)
A jakie wymiary ma ten ręczniczek?? Nada się dla roczniaka?? Pozdrawiam, Gośka.
100 x 100 cm, nada! :)
Uwielbiamy BabyOno!
;)
Karolka zdjęcia cudne!!!! :)
Dziękuję!
Kurcze, a mi BabyOno zawsze kojarzyło się z gadżetami dla niemowląt. :D Serio, jestem w szoku. :D
Wierz, lub nie, ale mi do niedawna również.
Paluuuuszkiiii!!! <3
<3
wlasnie zamowilam taki recznik, teraz czekam tylko na kuriera :)
ten pojemnik to fajna sprawa chyba bede musiala domowic :)
Super! :)
Takie pomarszczone paluszki urocze <3
Widać,że kąpiel była dłuuga i udana ;)
Jak zawsze! :))
Uwielbiam wieczorny czas wyciszenia :)
My mamy rondko kapielowe tez sie fantastycznie sprawdzilo :)
Słyszałam o tym, ale hmm… Nie wytrzymałabym ze śmiechu. :D