Miss Caroline
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
macierzyństwo

Niemobilne dziecko.

8 marca, 2014 2 listopada, 2022 Miss Caroline50 comments1838 views
Wasze dzieci uwielbiają jeździć samochodami i zasypiają podczas jazdy? Uśmiechają się na widok wózka, bo wiedzą, że czeka je miły spacer? Chętnie wsiadają w fotelik samochodowy i zapinają pasy? Myślicie, że wszystkie tak mają? Jesteście w błędzie. Dziś o Kubie, dziecku totalnie niemobilnym.

Cały czas pół żartem, pół serio- zastanawiam się, co z Kubą nie tak, a może co ze mną nie tak, że moje dziecko nienawidzi niczym jeździć?
Problem wózkowy dał o sobie znać wiosną zeszłego roku, kiedy Kuba zaczął samodzielnie siedzieć. Chociaż wtedy nie wiedziałam jeszcze, co tak naprawdę mnie czeka. Krzyki i wyrywanie się z pasów odebrałam jako niechęć do ówczesnego wózka. Przyszedł więc nowy, spacerowy, cudowny, trójkołowy, turkusowy Britax, który Kuba otrzymał w prezencie od Babci ze strony pana taty. Pierwsze kilka dni super. Kuba uśmiechnięty jechał w swoim nowym wózku, a ja dumnie pchałam go ulicami miasta. Minęło jednak trochę czasu i nasz wózkowy koszmar powrócił. Nie wiedzieć czemu, nagle, niespodziewanie. Mimo wszelkich prób, próśb i gróźb- problem nie minął. Spacery na nóżkach? Super! Szybkie wyjście do sklepu na maminych rękach? Jeszcze lepiej! Ale niech Cię Bóg matko broni przed włożeniem dziecka do wózka! Taka sytuacja. Poważnie mówię. Kuba po kilkunastu minutach spędzonych w wózku dostaje jakiegoś niewyjaśnionego napadu złości. Krzyczy, płacze. Bardzo głośno. Wszyscy się za nami oglądają, przywykłam. A jeśli siedzi w wózku w ciszy dłużej niż te kilkanaście minut, to znak, że nie wolno się do niego odzywać, ani go zaczepiać. Pod żadnym pozorem, choćby gile na usta spływały. Nie wolno mu się pokazać. Dlaczego? A bo zacznie się krzyk i płacz. Próbowałam podstępem, nawet kierownica do wózka od cioci z UK przyleciała. Nic, daremny wysiłek. Nie i koniec.
Sytuacja wygląda tak, że ostatni raz na dłuższym wózkowym spacerze byliśmy… Sama nie pamiętam kiedy. Przemieszczamy się na nogach, całkowicie. Owszem, trwa to trochę dłużej,  bo przecież trzeba każdy kamyczek obejrzeć, każdą nierówność na chodniku zmierzyć wzrokiem. A jeszcze się czasem piesek po drodze nawinie! Ale przynajmniej jest spokojnie. Bez nerwów, bez krzyków, bez niepotrzebnie wylanych łez. A kiedy trochę zimniej, to po prostu przemieszczam się z wtulonym we mnie Kubą na rękach. Ryzykowne przy mojej przepuklinie bardzo, ale wolę tak, niż jechać wózkiem na sygnale przez pół miasta. Skąd Kuby nienawiść do wózka? Nie wiem. Łudzę się, że latem da się przekonać. Liczę na cud.
Myślicie, że specyficzne podejście Kuby do wózka, to już szczyt? Jesteście w błędzie. Chcecie zobaczyć szczyt furii i płaczu? Podejdźcie z Kubą do samochodu i spróbujcie wpiąć go w fotelik, a gwarantuję Wam, że nie zaproponujecie mu tego już nigdy więcej. Nieważne, czy jedziemy kilka minut na urodziny syna mojej koleżanki, która mieszka kilkanaście ulic dalej, czy może czeka nas godzinna jazda do lekarza. Nie ma różnicy. Żadnej. Krzyk, płacz i zgrzytanie zębów. Dosłownie. Jakby siedział w foteliku za karę. Jakby go w nim ze skóry obdzierali. Nieważne, że siedzę obok i trzymam go za rękę. Chyba najgorsza krzywda jaką można mu wyrządzić- samochód.
W tej sytuacji Bogu dziękuję, że samochodu nie mamy, że fotelika nie mamy. Przynajmniej w głowie nie mam głupich, właściwie niepotrzebnych wyjazdów. Jeździmy jak już musimy naprawdę, czyli do lekarza, lub po buty. I wystarczy. Nie będę dziecku zapewniać traumy, tylko po to, by na siłę przyzwyczaić go to samochodu, bo „tak trzeba”. Podrośnie, to może mu minie. Widocznie na tą chwilę samochody i foteliki mają w sobie to coś, co Kubie się nie podoba. Ma do tego prawo, w końcu jest człowiekiem. Małym człowiekiem, który ma prawo do własnego zdania i upodobań. A ja nie zamierzam te jego prawo respektować w stu procentach.
Swoją drogą, śmiać mi się jednak chce strasznie, gdy o tym myślę. Przecież ja się tyle w ciąży najeździłam…. Samochodami, pociągami, autobusami. Może dlatego Kuba ma taki uraz do jeżdżenia? ;)
A jak u Was to wygląda?
Miss Caroline8 marca, 2014
previous story

Naciśnij mnie!

next story

Wiosna, wiosna wszędzie!

you might also like

MAJÓWKA Z MALUSZKIEM – CO ZROBIĆ, ŻEBY RZECZYWIŚCIE ODPOCZĄĆ?

8 marca, 2014 2 listopada, 2022

OPIEKA NAD DZIECKIEM, A ALKOHOL – RÓB TO Z GŁOWĄ!

8 marca, 2014 2 listopada, 2022

MAMO, KUPISZ MI CHOMIKA?

8 marca, 2014 2 listopada, 2022

50 komentarzy

  1. bozena jedral pisze:
    8 marca, 2014 o 07:52

    gaba dopiero w wieku 7lat przestała wrzeszczeć w aucie, adi przestał jeździć w wózku gdy miałąa1,5 roku,melka jest w tymże wieku i zaczął właśnie anty wózkową rebelie…

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 16:58

      O proszę….

  2. Milena Olsztyn pisze:
    8 marca, 2014 o 08:14

    U nas z wózkiem jest dokładnie to samo. Na początku siedzi ładnie i grzecznie aby za chwilę się zaczęło. U nas toche pomaga jakieś jedzenie w wózku ale to też na kilka minut. Z zazdrością patrzę na moje znajome które na spacery chodzą godzinami… co do auta to moja akurat bardzo lubi. Dobrze że chociaż to.

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 16:58

      Hehe, też nie mogę się napatrzeć na dzieci grzecznie siedzące w wózkach, kiedy mijam je z wrzeszczącym Kubą. :D

  3. Matka Polki pisze:
    8 marca, 2014 o 08:29

    Polka ma teraz 21 mies i zaczyna się krzyk we wózku, a to dlatego, że chce isć sama. A tak wózek bardzo lubiła. Jazdę autem uwielbia i nawet nie marudzi przy wpinaniu w pasy. Może jak jazda trwa za długo, ponad godzinę to trochę się wierci, ale ogólnie nie ma problemu

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 16:59

      Ja Kubie zapinam pasy tylko w pasie, tych na ramiona nigdy nie używałam.

  4. Anonymous pisze:
    8 marca, 2014 o 08:41

    to witaj w klubie, u nas jest tak samo Wozek juz daaawno poszedl w odstawke Gorzej z autem, mieszkam na wsi i praktycznie wszedzie musze dojechac Do powiedzmy 20 km jest zazwyczaj ok, nie daj Boze jechac dalej A tu dziecie 2,5 roku i jakos nie zanosi sie na zmiany ehhh.

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 16:59

      Kurcze, to przekichane… :(

  5. Agnieszka Dawidowicz pisze:
    8 marca, 2014 o 08:45

    Natalia, gdy tylko poczuła smak nóżek w wieku 16 m-cy od razu odrzuciła spacerówkę- Nie i koniec! Na szczęście w aucie lubi jeździć,ale musi być muza- najlepiej Bałkanika haha :-D Albo inne skoczne disco-polo :-p

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:00

      „Bałkanicę” uwielbiają chyba wszystkie dzieciaczki!!! ;)

  6. Ania Rynkiewicz pisze:
    8 marca, 2014 o 08:51

    U nas wozek tez byl „be” prawie od zawsze… chcialam podjechac wozkiem kilometr do sklepu to wybieralam pore kiedy mlody usypial jak sie budzil albo wracalam na sygnale albo go nioslam pchajac wozek. Wiec dopoki byl mniejszy bylo chustowanie, potem jesienia powrot do wozka i wrzask.. jak zrobilam opcje fotelika samochodowego na kolkach bylo ok. Przyszla zima i totalna blokada… tylko rece lub wlasne nozki a dzwigac go bedac w ciazy to wyzwanie. Przyszlo lato i braciszek no i problem jak sie ruszyc z domu … z pomoca przyszla kuzynka ktora podarowala doczepke do wozka i to byl genialny pomysl mlody stal zadowolony mlodszy lezal a ja bylam w sklepie w 15min ;-)

    A Kubusiowi moze rowerek z raczka do pchania kupic?

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:00

      Mamy taki bez rączki do pchania i Kuba nie dosięga do pedałów.

  7. robalowa kraina pisze:
    8 marca, 2014 o 09:58

    Mnie kiedyś na słynnym blogu https://osiemgwiazdek.blogspot.com/ na pytanie co zrobić kiedy dziecko nienawidzi jeździć w foteliku i to tyłem d kierunku jazdy odpowiedziano, że mam niewychowane dziecko i nie umiem go wychować bo jak to możliwe, że dziecko nie chce jeździć..ono MUSI i ja jako matka mam mu to kazać…albo udać się z nim do psychologa bo najwyraźniej coś z nim nie tak…i napisała to osoba uważająca się za eksperta :/

    Tak więc sorry Karola ale według „eksperta” masz niewychowane dziecko :P:P
    (żartuje oczywiście – a raczej kpie z autora bloga https://osiemgwiazdek.blogspot.com/)

    Robercik ma różnie zależy od dnia…czasem lubi jechać w wózku i w foteliku czasem nie…to tylko dziecko i ma prawo czegoś nie akceptować…a może on ma zaczatki choroby lokomocyjnej i jak jedzie to go np. głowa boli itp. i się przed tym broni….

    Odpowiedz
    1. Anonymous pisze:
      8 marca, 2014 o 13:52

      „ma prawo czegoś nie akceptować” Głupota. Dziecko jest w stanie do wszystkiego się przyzwyczaić, tylko czasem trzeba je do tego zmusić, nawet na siłę. Ja na miejscu Mamy Kubusia mimo wszystko sadzałabym Kubę do wózka i z nim jeździła, nawet gdyby płakał i krzyczał. To samo w samochodzie. Co to znaczy w ogóle, że dziecko nie chce jeździć? Ma i koniec. To rodzice powinni decydować o tym, co dziecko będzie robić i lubić. Takie jest moje zdanie.

    2. Mama Kubusia pisze:
      8 marca, 2014 o 14:23

      Drogi anonimie- lepiej sobie to swoje zajebiste zdanie zachowaj dla siebie, bo naprawdę nie wiem gdzie Cię wychowano.

    3. Agnieszka St pisze:
      8 marca, 2014 o 20:16

      A ja się trochę z anonimem zgodzę. Są takie rzeczy, które dziecko robić musi, choćby nie wiadomo jak mu się nie podobało, to się przyzwyczaić w końcu musi. Nasza na przykład nie lubi się kąpać i jest przy tym straszny protest – od dawna. A ma dwa i pół roku. Nie będę jej nie kąpać tylko dlatego, bo tego nie lubi przecież ;)
      A i osobiście nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko nie jeździło w wózku ani w aucie, bo pokonujemy ogromne odległości zarówno pieszo jak i samochodem, nie wyobrażam sobie iść z Martynką po nóżkach 10 kilometrów, chyba byśmy szli dwa dni.. Owszem, chodzi na spacerach po nóżkach, ale kiedy trzeba gdzieś szybko iść, albo mamy do przejścia kawał drogi to wtedy bez problemu poproszona siada w wózku. Choć pamiętam, że jak nauczyła się chodzić, to był problem ze spacerami w wózku. I wtedy na ratunek przyszedł nam trzykołowy rowerek. Może spróbujcie z rowerkiem?

    4. Mama Kubusia pisze:
      8 marca, 2014 o 21:19

      Wiesz, jak dla mnie różnica jest między kąpielą, a jazdą samochodem. Tym bardziej, że my NIE MUSIMY jeździć. Mieszkamy w takiej części miasta, że wszędzie mamy blisko i wszędzie mogę spokojnie pójść z Kubą pieszo. Nie widzę więc żadnego powodu, abyśmy oboje musieli się męczyć. ;)

    5. Agnieszka St pisze:
      8 marca, 2014 o 22:32

      Jak nie macie potrzeby chodzenia gdzieś dalej to wiadomo po co męczyć, ja akurat osobiście sobie tego nie wyobrażam bo my mieszkamy na przedmieściach, a ogromnie dużo codziennie spacerujemy, na stary rynek mamy 8 czy 9 kilometrów i z reguły pokonujemy tą trasę pieszo, dlatego nie wyobrażam sobie nie używać wózka czy też rowerka, a rezygnować z wycieczek tym bardziej ;)) A za czasów niemowlęcych miałam jeszcze chustę w zanadrzu na dni z wózkowymi kryzysami.

    6. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:01

      My używaliśmy przez chwilę nosidła, ale nie jestem w stanie nosić Kuby tak długo, ze względu na przepuklinę. ;)

  8. Magda Kus pisze:
    8 marca, 2014 o 10:08

    U nas nie ma gdzie jeździć wózkiem bo wszędzie, góry i doliny :) W wózku jeżdżą 2 razy do roku :)
    Tym samym moje dzieci kiedy się je włoży do wózka mają atrakcję jak w wesołym miasteczku :P
    Z autem nie ma problemu na trasach do godziny gorzej jak odwiedzamy dziadków 3 h drogi :)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:01

      To fajnie macie! :)

  9. Żaneta B. pisze:
    8 marca, 2014 o 10:23

    Bartka przesiadłam do spacerówki, jak miał 5 msc, bo mi takie awantury urządzał, że pół osiedla na balkon wychodziło zobaczyć co się dzieje.
    Jakiś czas było fajnie, potem max 2h i już krzyk i wyginanie..
    Nie cierpi jeździć samochodami w foteliku, na rękach jeszcze w miarę.
    Teraz od 3ech dni mamy nowy wózek typową spacerówkę i myślalam że stanie się cud – myliłam się.
    Także wiem o czym mówisz :) tyle, że ja mam trochę gorzej, bo Bart jeszcze nie chodzi na tyle, by spacerować 40 minut za rekę.

    Odpowiedz
    1. Agnieszka St pisze:
      8 marca, 2014 o 20:18

      „Nie cierpi jeździć samochodami w foteliku, na rękach jeszcze w miarę.”
      W samochodzie na rękach?

    2. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:01

      Ojjjj….

  10. Strzyga pisze:
    8 marca, 2014 o 11:53

    Tymon jeździ grzecznie, ale sama go planuję z tego wózka wykopać – bo ile można? ;) Latem będzie miał dwa i pół roku, więc moim zdaniem najwyższy czas, by zacząć się przemieszczać na nogach, a nie w wózku.

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:02

      Ja latem właśnie jeszcze pokombinuję jak Kubę przyzwyczaić do wózka,bo nie wyobrażam sobie zwiedzać oliwskiego ZOO z Kubą na rękach. :D

  11. Mama Bartuli pisze:
    8 marca, 2014 o 16:05

    U nas na szczęście nie ma problemu ani z wózkiem,ani z samochodem.Jest wręcz odwrotnie :)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:02

      Zazdroszczę troszkę, ale tylko troszkę! :)

  12. Aleksandra Greszczeszyn pisze:
    8 marca, 2014 o 19:03

    Po części Cię rozumiem, bo moje dzieci też nie lubią jeździć samochodem i też nie zasypiają słodko podczas jazdy. Bywa, że podróż 20 km do miasta staje się koszmarem… Nie zapomnę ryku Szymka podczas powrotu znad morza… 150 km płaczu… Za to wózkiem podróżować lubi, bo może sobie oglądać świat i jest wtedy happy. :)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:02

      150km płaczu? Musiało boleć….

  13. Anonymous pisze:
    8 marca, 2014 o 22:46

    a może tu wcale nie chodzi o wozek czy samochod tylko o pasy… moze Kubusiowi przeszkadzaja zakladane na ramiona pasy, zarowno w wozkach i w fotelikach sa pasy..moze to Go drazni… probowalas w wozku wozic Go nie przypinajac??wiem ze to niebezpieczne i troche nieodpowiedzialne ale moze pasy sa powodem krzykow itp pozdrawiam Lena

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 00:46

      Nigdy nie zapinałam Kubie w wózku pasów na rmaiona ;) NIGDY! :)

  14. Mama Filipa pisze:
    8 marca, 2014 o 23:17

    U nas bywa różnie, ale to chyba normalne u dziecka;) Zazwyczaj nie ma większych problemów, ale zdarzają się i dni marudy;)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:02

      ;) Super!

  15. dozza pisze:
    8 marca, 2014 o 23:32

    Moje niemobilne dziecko w końcu wyrosło z „niemobliności”. Teraz najchętniej poruszałby się swoim pojazdem :)

    Pozdrawiam i zapraszam na mój blog : https://mojedziecko-mojsyn.blogspot.com

    Odpowiedz
  16. Pamper Mama pisze:
    8 marca, 2014 o 23:45

    Nasz synek lubi jeździć i w wózku, i w samochodzie. Jednak gdy zaczyna się już nudzić, lubi sobie pomarudzić, ale bez stresu większego ;) Kiedyś oglądałam program właśnie o dziecku, które za nic nie chciało jeździć ani w foteliku, ani w wózku. Psycholożka zaproponowała by rodzice zabrali dziecko do sklepu i pozwolili dziecku wybrać taki wózek i taki fotelik, jakie mu się spodobają (oczywiście w granicach rozsądnej ceny). Nie mogłam w to uwierzyć, ale od chwili, gdy rodzice kupili wybrane produkty, maluch bez problemu wskakiwał do wózka lub fotelika. Do tamtych miało najwyraźniej uraz. Może coś w tym jest… ? :) Powodzenia!

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:03

      Ooooooo!

  17. Przewijka pisze:
    9 marca, 2014 o 01:37

    Póki co, wózek jest cacy… jak będzie,jak Młody zacznie chodzić?! Tego nie wiem…

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 17:03

      Mam nadzieję, że nie będzie tak źle jak u nas! :)

  18. Anonymous pisze:
    9 marca, 2014 o 16:20

    a autobus? rowerek? to tez jakies ”formy ”komunikacji..:P

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      9 marca, 2014 o 16:34

      Mamy rowerek, ale Kubuś nie dosięga jeszcze nóżkami. :) Autobusami nie jeździmy, bo każda taka wyprawa kończy się przeziębieniem. ;)

    2. Anonymous pisze:
      14 marca, 2014 o 16:29

      są rowerki dostosowane dla maluszkow i nie musi siegac wcale pedalow:) jest taka” tacka” i tam nózki kladzie. Wiesz, ja nie mowie,ze trzeba mu kazac cos lubic i tyle, ale powinnas zrobic wszytsko aby:-albo znalezc przyczyne niecheci do jazdy komunikacja i ja wyeliminowac
      -albo zrobic wszystko abys nie musiała go ciagle nosic bo nie zawsze bedzie taki malutki, a wtedy twoje zdrowie podupadnie…

  19. Anonymous pisze:
    12 marca, 2014 o 00:21

    U nas nie bylo takich problrmow moj Kubuś uwielbia jazde samochodem :-). Moze to wina spacerowki ze twoj Kubuś nie chce w niej jezdzic bo tez moze mu przeszkadzac kierunek jazdy?

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      13 marca, 2014 o 01:45

      Mamy spacerówkę, którą można obrócić. :)

  20. Anonymous pisze:
    13 marca, 2014 o 01:14

    Moja córka jeździ spacerówką od kiedy skończyła 4 miesiące- ale nasza spacerówka jest na płasko rozkładana i wygląda jak wózek głęboki- tylko gondoli brak:) ma obecnie 2 lata i nigdy nie było problemu z wózkiem…bo najczęściej w nim śpi ( potrafi tak przy -10 spać 3 godziny) a w domu usypianie jest prawdziwą katorgą…jazda samochodem wprost uwielbia…:)

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      13 marca, 2014 o 01:46

      Faaaajnie macie :)

  21. Brunia a pisze:
    13 marca, 2014 o 15:17

    może nie lubi byc tag ograniczony tymi wszystkimi pasami ,paseczkami klamerkami :D woli biegać minie chłopakowi i będzie smigała z tatą autem na przodzie:D

    Odpowiedz
    1. Mama Kubusia pisze:
      13 marca, 2014 o 23:54

      NO Z TATĄ W AUCIE NA PEWNO NIE BĘDZIE ŚMIGAŁ!!!

    2. Brunia a pisze:
      14 marca, 2014 o 14:43

      przepraszam nie chciałam cię w jakiś sposób urazić…..dalej doczytałam dopiero…..sorki:*

    3. Mama Kubusia pisze:
      16 marca, 2014 o 01:26

      Nie uraziłaś! :)

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

H E L L O


Karolina Lewandowska
Mieszkająca nad morzem kobieta, po uszy zakochana w muzyce klasycznej i wszystkim, co koreańskie. Niegdyś poruszała tematy, które często bywały przemilczane przez wiele blogerek. Zniknęła na wiele miesięcy, podczas których całkowicie odcięła się od blogowania. Mówi się, że ją albo się kocha, albo nienawidzi - po której stronie staniesz?

Archiwa

    ARCHIWUM:

    2013 - 2025 © KAROLINA LEWANDOWSKA | BLOGIEM OPIEKUJĄ SIĘ MNISI Z ZENBOX.
    Karolina nie przepada za ciasteczkami. Zjesz jedno za nią? Pewnie! Odrzuć.
    Privacy & Cookies Policy

    Privacy Overview

    This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
    Necessary
    Always Enabled
    Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
    Non-necessary
    Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
    SAVE & ACCEPT