Kultowe, pożądane zarówno przez zdecydowaną większość blogerek kosmetycznych, jak i przez profesjonalne makijażystki. Co robią u mnie?
Moja „świadomość” kosmetyczna poszerza się właściwie z każdym dniem i tak jak wspominałam już w grudniu – w tym roku na blogu pojawi się znacznie więcej wpisów powiązanych z kosmetykami i urodą.
O pędzlach Nanshy zamarzyłam mniej więcej miesiąc temu, po spotkaniu z Gosią, o której już Wam wspominałam. Miałam wtedy okazję zobaczyć, że podkład nałożony pędzelkiem znacznie inaczej rozkłada się na twarzy niż wtedy, kiedy w tym celu używamy dłoni (a właściwie palców). Do dnia dzisiejszego miałam okazję bliżej poznać jedynie trzy pędzle Nanshy – do podkładu, pudru i blendowania cieni. Jestem nimi jednak tak zachwycona, że naprawdę wierzę, że to jeszcze nie koniec mojej przygody z nimi.

KABUKI MAKEUP BRUSH.
Wydawać by się mogło, że pędzel do pudru, jak pędzel do pudru prawda? Pozory mogą mylić. Kiedy bliżej przyjrzymy się włoskom i uch ułożeniu – z łatwością możemy zauważyć, że pędzel jest bardzo puchaty, gruby – a w efekcie tego puder nie ląduje między włoskami, a na ich czubku co pozwala na bardziej perfekcyjny makijaż. Do tej pory używałam najzwyklejszych pędzli do pudru i różnica jest naprawdę zauważalna.



FLAWLES FOUNDATION F02.
Jak wspominałam – NIGDY nie nakładałam sobie podkładu pędzlem i teraz wiem, jak ogromny był to błąd z mojej strony, jaka ignorancja. Podkład za pomocą pędzla można rozprowadzić o wiele delikatniej i bardziej równomiernie, niż kiedy używamy w tym celu opuszków palców. Kiedy pierwszy raz wypróbowałam ten pędzel – po prostu oszalałam. To był dzień, w którym po raz pierwszy od dawna nie miałam żadnych kompleksów związanych ze swoim makijażem.


BLENDING.
Teoretycznie to pędzel stworzony do rozcierania cieni, jednak z dumą stwierdzam, że świetnie sprawdza się również jako pędzelek do samego nakładania cieni. Nawet ta czynność jest dużo przyjemniejsza i bardziej dokładna, niżeli przy użyciu najzwyklejszych pędzli.

Z czystym sumienie mogę przyznać (a właściwie to muszę!), że jestem zachwycona pędzlami Nanshy. Nie tylko świetnie radzą sobie podczas spotkania z kosmetykami, co i jakość ich wykonania jest rewelacyjna. Pędzlom, z którymi obcowałam do tej pory lubiły wypadać włoski, które później często osiadały na mojej twarzy. Często zdarza się też tak, że metalowa końcówka z włosiem odpadała od reszty pędzla. Sądzę, że w przypadku pędzli Nanshy naprawdę trzeba byłoby nieźle się postarać, aby do takiego zdarzenia doszło. I nieprawdą jest stwierdzenie (które kiedyś, dawno temu obiło mi się o uszy), że pędzle profesjonalne tworzone są wyłącznie dla profesjonalistek i osób, które na co dzień zajmują się makijażem. Świetnie sprawdzają się także u przeciętnych kobiet, pozwalając im osiągnąć perfekcję na swój własny sposób.
Pędzle do makijażu Nanshy dostępne są w kilku sklepach internetowych w Polsce:
Lady Makeup || House of Beauty || Puderek || Ekobieca || Cocolita,
oraz w sklepie internetowym na oficjalnej stronie produktów Nanshy:
NANSHY SHOP.





Podkład pędzlem? Ale mnie zaintrygowałaś! :)
:>
Nigdy nie miałam pędzlów Nanshy, ale zapowiadają się interesująco! :) Ciekawe jak wypadają w porównaniu do Hakuro czy Zoevy :)
Takiego porównania niestety nie posiadam. ;)
Ale one puchaaate!
<3
Świetne zdjęcia, czym robione?
Moim Xiaomi :)
Też mam kilka pędzli Nanshy i są cudooowne! Miłe, puchate i nawet po myciu nie tracą na wartości!
Mycie ich dopiero przede mną :)
No trzeba przyznać, że wyglądają nieźle. Wykonanie super!
Uwierz, że też byłam pod wrażeniem. :)
Ojaaa, meega.
:)
Uwielbiam ;)
A już niedługo moja kolekcja się powiększy :)