Nie wiedzieć dlaczego zestaw pielęgnacyjny Tommee Tippee zawsze był na liście naszych gadżetowego, domowego musthave. Zawsze jednak mieliśmy na głowie ważniejsze wydatki, a marzenie o czarnym pokrowcu odkadaliśmy na później. Wreszcie jest z nami. Czy nadal jestem nim tak oczarowana?

W sieci krążą opinie, że zestaw pielęgnacyjny Tommee Tippee pomocny jest głównie w pierwszych miesiącach życia dziecka, z czym całkowicie się nie zgadzam. Owszem, sama gruszka do noska nie będzie nam już potrzebna, bo zakatarzony nos Kuby potrzebuje większej siły, by go opróżnić. Ale reszta… No właśnie, co wchodzi w skład zestawu?

*Grzebień i szczotka do włosów.
Przydatne bez względu na wiek dziecka. Włoski w czasie wzrostu potrzebują czesania, tym bardziej, że Kubusiowe mają skłonności to plątania się z tyłu głowy. Zauważyłam, że jeśli przez kilka dni Kuba nie przeczesze włosów- na tyle głowy z włosów tworzy się meszek. Szczotka Tommee Tippee w przeciwieństwie do wszystkich, które przeszły przez nasze ręce- posiada na uchwycie wypustki antypoślizgowe. Również grzebień je posiada, co znacznie ułatwia małemu dziecku samodzielne czesanie włosów.



*Obcinacz, nożyczki, oraz dwa pilniczki do paznokci.
Ze względu na problemy Kubulka z paznokciami największych palców u stóp (rozdawajają się i łamią)- bardzo często korzystamy zarówno z nożyczek, jak i obcinaczki. Musimy pilnować tego, żeby paznokcie Kuby były bardzo krótkie, a przede wszystkim równo obcięte, w przeciwnym wypadku niestety zaczynają pękać. Pomocny okazał sie tutaj również malutki pilniczek, z którym mieliśmy styczność po raz pierwszy. Taki pilnik równie świetnie sprawdzi się w przypadku noworodka, którego paznokcie są delikatne i często nierówne. Mamy to szczęście, że Kuba uwielbia obcinać paznokcie.




*Szczoteczka do zębów.
O myciu zębów wspominałam Wam kilka dni temu, ale tym, którzy nie czytali powtórzę raz jeszcze, że jest to u nas priorytet. Szczoteczka do zębów Tommee Tippee, ma niezwykle delikatne włoski, które z pewnością nie podrażnią ani ząbków, ani tym bardziej dziąseł dziecka.


*Gruszka do nosa.
To chyba jedyna rzecz, której niestety już nie użyjemy. O ile niezbędna byłaby w pierwszych tygodniach życia Kuby, o tyle teraz ma po prostu za mało mocy. ;) A szkoda, bo obecnie byłaby naszym numerem jeden, biorąc pod uwagę fakt, że walczymy z katarem i zatkanym noskiem.

*Termometr elektroniczny.
Obowiązkowa pozycja w naszej domowej apteczce. Kuba na termoemtr reaguje bardzo dziwnie. Kiedy powiem mu, że zmierzymy temperaturę- cieszy się i pierwszy biegnie po termometr. Grzecznie siada, wyciąga go z zabezpieczenia, jednak gdy wkładam mu go pod koszulkę- zaczyna płakać. Nie wiem dlaczego, ale przerobiłam już chyba wszystkie możliwości. Staram się, aby termometr nigdy nie był ani za ciepły, ani za zimny, by nigdzie nie uciskał go podzas mierzenia temperatury (mierzymy pod paszką). Jedyną opcją, jaka przychodzi mi do głowy jest ewentualnie możliwość, że Kuba pamięta jak jeszcze rok temu mierzyliśmy temperaturę w tyłku, czego po prostu nienawidził. Z drugiej jednak strony mało racjonalny wydaje mi się fakt, aby małe dziecko pamiętało coś z pierwszych miesięcy swojego życia. A może jednak? ;) Bądź co bądź termometr jest u nas niezastąpiony.


Czym urzekł mnie zestaw pielęgnacyjny Tommee Tippee?
Przede wszystkim boskim designem! Śniegowa biel idealnie sprawdza się moim zdaniem w przypadku tego typzyu sprzętów pielęgnacyjnych. Nie tylko cieszą one oko, ale i podczas ich stosowania pojawia się jakiś taki wewnętrzny uśmiech. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia, ja po prostu uwielbiam ładne rzeczy.
Cały zestaw oprawiony jest praktycznym, czarnym futerałem- dzięki czemu łatwo zachować porządek, szczególnie jeśli kto tak jak ja- ma skłonności, do odkładania wszystkiego gdzie tylko popadnie.




Wierzcie lub nie, ale poszukując ideału przerobiliśmy z Kubusiem kilka firm z produktami pielęgnacyjnymi i to właśnie z zestawu Tommee Tippee jesteśmy najbardziej zadowoleni. Dzięki temu mamy porównanie i z czystym sumieniem polecamy ten. ;)











Kochane, małe nóżki. <3
Zgadzam się z Tobą, zestaw rewelacyjny, też go mamy i podoba nam się wszystko po za gruszką. ;)
Zestaw zestawem ale tych syrek nie pobije zaden zestaw heheh
Zgadzam się. <3
Czym robiłaś te zdjęcia? Świetne są!
Zestaw ok… Jednak mnie bardzo rozczarowały nożyczki :-( wg mnie są tępe i bardzo nieporęczne. Duży minus za ten składnik futerału.
Rowniez posiadamy ten zestaw i gruszka uwazam jest nie praktyczna. Nozyczki nam sie nie spisaly a antyposlizgowe wypustki swietne sa na zabkowanie :)