Miss Caroline
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
samodzielne macierzyństwo

Chciałaś? Wybrałaś?

31 sierpnia, 2014 2 listopada, 2022 Miss Caroline18 comments2037 views

„Jaki przykład dasz swojemu dziecku?„, „Powinnaś była dogadać się z jego ojcem dla jego dobra!„, „Nie dacie sobie rady„, „Jak Ty sobie to wyobrażasz?„- te inne całe mnóstwo innych szalonych pytań słyszałam, gdy podjęłam decyzję o samodzielnym macierzyństwie. Wysłuchiwałam setki rad od osób, których tak naprawdę temat w ogóle nie dotyczył. Wtedy współczuli mi wszyscy, klepali mnie po plecach- chociaż tak właściwie nie wiedziałam dlaczego, moja decyzja była świadoma, w pełni przemyślana- nie było mi przykro, nie było mi żal. Jest mi jednak żal dziś, w tym momencie…

Wiele kobiet, które poznałam dzięki blogowaniu uważa, że samotne macierzyństwo podobne jest do macierzyństwa wszystkich kobiet, których mężczyźni wyjeżdżają za granicę w celach zarobkowych. Prawie za każdym razem miałam ochotę się popłakać, ze śmiechu. W praktyce jednak kręciłam głową z niedowierzaniem i mamrotałam sobie pod nosem, głupio się tylko uśmiechając. Jest zasadnicza różnica między takimi matkami. Owszem, z pewnością obie bardzo kochają swoje dzieci. Jednak jedna z nich ma na kogo czekać…

Dziwi mnie ostatnio popularne kruszenie się nad samotnymi matkami. Mimo tego, że sama należę do tego grona nie do końca to rozumiem. Owszem, w pojedynkę jest ciężej, bo obowiązki, które normalnie dzieli na siebie dwóch rodziców przechodzą na jednego z nich. Pamiętam jak kiedyś czytałam na blogu wiele gratulacji w komentarzach, wiele pochwał z racji bycia samodzielną mamą. Zawsze zastanawiałam się jednak, czego mi gratulują? Za co biją mi brawa, skąd te owacje? Przecież nie robię niczego nadzwyczajnego. Jak każda mama kocham swoje dziecko, jak każda mam dbam o moje dziecko. Jak każda mama staję na głowie, by kompletnie niczego mu nie brakowało. Jak każda mam wspieram jego rozwój. Jak każda mama zarabiam, sprzątam, czasem gotuję. Jak każda mama chodzę na plac zabaw. Mam czas na Kubę, mam czas na bloga, mam czas na szycie. Jedynym więc czego ktoś mógłby mi pogratulować jest zdolność świetnej organizacji.

Czy fakt, że nie mam obok siebie faceta sprawia, że powinno mi się stawiać posągi? Że ludzie powinni gratulować mi wszystkiego, czego dokonam, tylko dlatego, że dokonam tego bez wsparcia mężczyzny? Czy ludzie powinni głaskać mnie po głowie tylko dlatego, że wieczorami nie czuję ciepłego, męskiego ramienia w łóżku?

Chciałam? Chciałam.
Wybrałam? Wybrałam.
Mam czego chciałam, mam co wybrałam.
Więc o co chodzi?

Owszem, smutno mi czasem, gdy pomyślę o tym jak to będzie, gdy Kuba pójdzie do szkoły, kiedy zobaczy u rówieśników, że oprócz mamy istnieje jeszcze ktoś taki jak tata. Bo na chwilę obecną tego nie wie, nawet nie zna takiego słowa. Wypowiada słowo „tkato„, albo „ktato„- jednak oznacza to „auto” (samochód). Zastanawiam się czasami jak wytłumaczę mu to, że jego ojciec kompletnie nie jest zainteresowany jego egzystencją odkąd postanowiłam się z nim rozstać. Jak wytłumaczę mu fakt, że jest na tyle ograniczony umysłowo, że nie kocha swojego dziecka? Jak to zrobię? Nie wiem, na pewno jednak znajdę jakiś sposób. Wierzę, że wychowam Kubę na mądrego chłopca, który z czasem wszystko zrozumie.
Nie rozumiem jak niektóre samotne z wyboru mamy mogą mieć pretensje do świata o swoją samotność. O to, że nie mają czasu zjeść, wyjść. Nie rozumiem jak z wyboru samotne mamy mogą narzekać na samotność. Haaaalo- przecież same tego chciałyście. Ja też chciałam, więc nie narzekam. A kiedy mam chwile zwątpienia, przytulam Kubę i idę spać, rano jest lepiej. Musi. Wiem, że jeśli kiedykolwiek jakiemuś mężczyźnie uda się sprawić, że go pokocham… Tfu, że pokochamy go oboje- będzie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. I tego jestem pewna.

W moich oczach samodzielne macierzyństwo nie jest czymś, za co należy wychwalać pod niebiosa. Owszem, jak wspomniałam- zadanie jest niezwykle ciężkie. Są chwile, że ma się ochotę wyskoczyć przez okno. Czasem masz ochotę zamknąć dziecko na balkonie, a siebie w szafie (proszę, nie bierzcie tego serio!). Życie nie jest bajką, nie zawsze jest usłane różami. Skoro nie podobają Ci się realia samodzielnego macierzyństwa- zawsze możesz wrócić do swojego eks. Zawsze jest jakieś wyjście, zawsze są dwie drogi. Tylko pamiętaj, żeby było dobrze, najpierw trzeba trochę pocierpieć. My etap cierpień mamy już w dużej mierze za sobą i wierzę, że to, co naprawdę najgorsze już za nami.

Przykro mi, że wiele ludzi spogląda na samotne z wyboru matki jak na osoby, którym należy współczuć. Niesamowicie mnie to drażni. Czego ktoś miałby mi współczuć? Szczęścia?

I wiecie co jest najpiękniejsze? Co sprawia, że uśmiecham się każdego dnia? Co sprawia, że chce mi się żyć? Co motywuje mnie do działania i radzenia sobie z problemami?

Kuba.

P1100115

blog grafika — kopia — kopia — kopia

samotne macierzyństwo
Miss Caroline31 sierpnia, 2014
previous story

Noc, to taka dziwna pora.

next story

Prezenty urodzinowe dla dwulatka, część 2.

you might also like

Sama z dzieckiem… Nic dobrego już mnie nie spotka…

31 sierpnia, 2014 2 listopada, 2022

PISZĘ O DZIECKU- wpis konkursowy.

31 sierpnia, 2014 2 listopada, 2022

Nigdy nie chciałam mieć dzieci…

31 sierpnia, 2014 2 listopada, 2022

18 komentarzy

  1. Sabina pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:04

    Ten tekst to mistrzostwo świata! :)

    Odpowiedz
  2. Marysia pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:05

    I taką Ciebie lubię! :) Błagam, Karola, nie zmieniaj się nigdy! Rób swoje.

    Odpowiedz
  3. Klaudia H. pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:07

    Mycha, pięknie to opisałaś. Ja też jestem samodzielną mamą, zostawiłam ojca małej, gdy miała niecały roczek. Początkowo też wszyscy niedowierzali, krytykowali, a potem zaczęło się jak to napisałaś „budowanie pomników”. I też tego nie rozumiem. Bo kurcze same tego chciałyśmy, zresztą, kurde, czy samodzielne macierzyństwo jest jakąś karą? Nawet jakby było najgorzej na świecie, to tak jak napisałaś- mamy motorek napędowy, a są nim nasze dzieci.
    Pozdrawiam Karola, buziaki dla Kubulka.
    Klaudia H.

    Odpowiedz
  4. Samotna pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:08

    Bardzo podoba mi się ten wpis, mam nadzieję, że otworzy oczy niektórym ludziom i przestaną się nad nami wreszcie litować bez powodu.

    Odpowiedz
  5. Ilona Popławska (ila pop pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:13

    Samotne matki mają trudniej, nie da się ukryć, ale mimo to, tych szczęśliwych wspólnych chwil jest więcej i mam wrażenie że cieszą jeszcze bardziej :)

    Odpowiedz
  6. FunWithSon pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:19

    Karolinka super! Ja jestem dzieckiem wychowanym „bez Taty”, ok, czasami mi było przykro, ale w gruncie rzeczy nic mnie z tego powodu moim zdaniem nie ominęło. Mama spokojnie zastąpiłaby mi z tysiąc pseudo tatusiów, dawała mi miłość, opiekę, wsparcie i wszystko czego potrzebuję tak jak Ty Kubie. Dziś wiele dzieci jest w podobnych sytuacjach więc myślę, że nikt Kubusia nie będzie palcami wytykał (a jakby, to będziemy bić ;pp). Co do stawiania pomników, pewnie słowa wsparcia i otuchy zawsze są fajne, jednak dużo Mam wychowuje dzieci samotnie mając Mężów. W dzisiejszych czasach niestety pogoń za kasą sprawia, że jedno zarabia, a jedno wychowuje. Ja też nie mogę nigdzie wyjść wieczorami, całe dnie jestem sama z Jasiem, ale nie narzekam, bo tak jak mówisz dziecko wszystko wynagradza, wiem, że naszych sytuacji nie da się w żaden sposób porównać. Każda z nas jest Mamą, najlepszą jaką umie :) bez względu na to czy robi to w pojedynkę czy też nie :))

    Odpowiedz
  7. Izabella pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:22

    To chyba jeden z Twoich lepszych tekstów, serio. :)

    Odpowiedz
  8. Antyterrorystka pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:34

    Amen :) :* dzielna Dziewczynka

    Odpowiedz
  9. Anonimowy pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:36

    Rozbroiłaś mnie tym tekstem, serio. Oczywiście pozytywnie. Gratuluję, zdrowego podejścia! :)

    Odpowiedz
  10. Babcia Kubusia pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 22:37

    I tego się trzymaj Karola. Kubuniek ma cudownie mądrą mamę. W przyszłości na pewno to doceni.

    Odpowiedz
  11. Dominika - Kącik Kuby pisze:
    31 sierpnia, 2014 o 23:19

    super mycha! :) w kobietach jest ta siła ! a raczej w matkach :))) sama wiem coś o tym! ;) ściskamy:*

    Odpowiedz
  12. BlackCat pisze:
    1 września, 2014 o 01:07

    A ja Ci powiem tak z innego punktu widzenia, że te wszystkie gratulacje i pochwały za Twoją decyzję są zasłużone. Głównie za odwagę i wewnętrzną siłę do tego. Twoje teksty o tym, jak radzisz sobie w pojedynkę na pewno nie jedną samotną mamę podniosły na duchu. Nie każda ma tyle siły i może też stąd ten podziw i pochwały. Tu nie chodzi o to, czy to był świadomy wybór, ale o to, że nie wszystkie mamy wytrzymują w swoim postanowieniu żeby nie wracać do ojca dziecka. Tylko wtedy często wpadają z deszczu pod rynnę (bo samej ciężko ale z facetem jeszcze gorzej). Tym bardziej jeśli facet nie szanuje tego co ma a kobiecie ciężko rozstać się z nim na dobre. Każda ma inny charakter i nie każda potrafi poradzić sobie z taką sytuacją.

    Być może część tych pochwał była właśnie od mam, które same przechodzą podobną sytuację. Możliwe, że akurat przechodzą chwile załamania czy zwątpienia i jesteś dla nich jakąś dodatkową (poza dzieckiem) motywacją i nadzieją (lub przykładem), że w końcu będzie lepiej, że dadzą radę.
    Albo też od osób, które uważają, że właśnie takie dzielenie się doświadczeniami i motywowanie przydałoby się komuś im bliskiemu. Tak jak np. mojej przyjaciółce, która oczywiście ma moje wsparcie, ale nie miała okazji poznać doświadczeń innych samotnych mam, które mimo wszystko dobrze sobie radzą (niestety ona jest na etapie powrotu do faceta, który nie zasługuje na nią i ich córkę).

    Tak więc wg mnie przede wszystkim pochwały, że mówisz o swojej sytuacji otwarcie i dzielisz się doświadczeniami na blogu, są w pełni zasłużone :)

    Odpowiedz
  13. mama angela pisze:
    1 września, 2014 o 08:01

    Jesteś silną kobietą!!!!

    Odpowiedz
  14. Sylwia pisze:
    1 września, 2014 o 09:31

    Fajnie, że teraz tak mówisz, i mam nadzieję, że pogląd na sprawę Ci się nie zmieni – sama nie miałam nigdy ojca, ale u mnie było jeszcze inaczej – wychowywali mnie dziadkowie, mama pracowała, żeby mnie utrzymać (i chyba jako tako wynagrodzić mi gadżetami brak drugiego rodzica) – widziałam się z nią raz na 2-3 tygodnie. I choć wtedy okazywała mi taką miłość, jaką Ty teraz opisujesz do Kuby, to wiele się zmieniło. Przez to, że było ciężko, moja mama szybciej podupadła na zdrowiu, kompletnie nie łapiemy kontaktu. A ja już nie jestem rozpieszczonym nastolatkiem, tylko studentką ;) Dlatego życzę Ci, żeby u Ciebie nie pojawiła się podobna sytuacja, bo jest to cholernie ciężkie – nie mieć ojca, a do tego prawie nie rozmawiać z matką.

    Odpowiedz
  15. Aleksandra pisze:
    1 września, 2014 o 20:22

    Mój mąż wyjechał jakiś czas temu do pracy do Niemiec. Decyzja była trudna, ale nasza wspólna. Wiadomo, że jest inaczej teraz, kiedy przyjeżdża tylko na weekendy, ale nigdy nie pomyślałabym, by porównywać swoja sytuację do sytuacji mam, które w ogóle bez partnera wychowują dziecko. Już sama świadomość tego, że tata jest obecny w życiu dzieci robi wielką różnicę. Są telefony, ciągły kontakt, rozmowy o wychowaniu dzieci nawet na odległość no i pobyty w domu krótsze i dłuższe. Nie ma to nic wspólnego z wychowywaniem dziecka bez taty.
    Zgadzam się z przedmówczyniami, że gratulacje są w dużej mierze słuszne, bo decyzja o samodzielnym macierzyństwie to decyzja odważna i wymagająca od kobiety nie lada jaj, że tak powiem. Na pewno nie jest ci łatwo, ale ważne, że zrobiłaś to, co uważałaś za słuszne. Dacie z Kubą radę!

    Odpowiedz
  16. Ma i Lu pisze:
    2 września, 2014 o 06:31

    Tekst rewelacja, w końcu coś, co tak naprawdę większość samotnych mam wybiera, też może nie samotne, a samodzielne macierzyństwo wybrała, bywało ciężko, ale co mogę teraz powiedzieć, że jestem cholernie szczęśliwa i tego Wam też życzę :)
    choć idziecie do przodu jak burza !!!
    i róbcie tak dalej !!!

    Odpowiedz
  17. Karolina R. pisze:
    3 września, 2014 o 22:20

    Jak bardzo kocham swojego chłopa, tak bardzo dziś Ci zazdroszczę bycia samej, oczywiście tylko na chwilę, ale zazdroszczę :-D Dajesz rade Kobieto :-)

    Odpowiedz
  18. Pingback: JAK REAGUJĄ LUDZIE, KIEDY MÓWIĘ, ŻE KUBA NIE MA TATY? – ⚓ MAMA KUBUSIA ⚓

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

H E L L O


Karolina Lewandowska
Mieszkająca nad morzem kobieta, po uszy zakochana w muzyce klasycznej i wszystkim, co koreańskie. Niegdyś poruszała tematy, które często bywały przemilczane przez wiele blogerek. Zniknęła na wiele miesięcy, podczas których całkowicie odcięła się od blogowania. Mówi się, że ją albo się kocha, albo nienawidzi - po której stronie staniesz?

Archiwa

    ARCHIWUM:

    2013 - 2025 © KAROLINA LEWANDOWSKA | BLOGIEM OPIEKUJĄ SIĘ MNISI Z ZENBOX.
    Karolina nie przepada za ciasteczkami. Zjesz jedno za nią? Pewnie! Odrzuć.
    Privacy & Cookies Policy

    Privacy Overview

    This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
    Necessary
    Always Enabled
    Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
    Non-necessary
    Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
    SAVE & ACCEPT