Miss Caroline
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
  • HELLO!
  • MATKA TEŻ CZŁOWIEK
    • gadżety dla rodziców
    • macierzyństwo
    • matka też człowiek
    • moda
    • psychologia i psychiatria
    • samodzielne macierzyństwo
    • uroda
  • LIFESTYLE
    • podróże
      • Azja
      • Korea Południowa
      • może nad morze?
    • kultura
      • filmy
      • książki
      • muzyka
      • sztuka
    • HOME
      • kuchnia
      • praca zdalna i blogosfera
      • wnętrza
      • zdrowie
  • DIY
    • bullet journal
    • szycie
    • tutoriale
    • wydrukuj
  • PARENTING
    • biblioteka małego człowieka
    • dziecięte gadżety
    • moda
    • psychologia dziecięca i nastolatków
    • szkoła i nauka
    • zabawa
      • hobby
  • @
macierzyństwo

Krzyczysz na dziecko na ulicy? To co robisz w domu?

3 lipca, 2014 2 listopada, 2022 Miss Caroline23 comments1906 views

Przed przeczytaniem tego postu upewnij się, że masz przy sobie maść na ból specyficznej części ciała, gdyż post niewłaściwie zrozumiany może zagrażać Twojemu życiu lub zdrowiu.

 

Dzień jak co dzień, idziemy z Kubą na spacer jedną z głównych ulic miasta. Jak na porę roku przystało- otacza nas całkiem spora grupa ludzi idących donikąd. Nagle gdzieś z oddali słyszę wyraźny płacz dziecka. Właściwie krzyk rozpaczy i bezsilności. Widzę matkę szarpiącą chłopca za ramię, matkę krzyczącą. Dzieli mnie od nich spory kawałek drogi. Automatycznie robi mi się żal chłopca, który po chwili znika z matką gdzieś w oddali…

Inna sytuacja. Jestem w pracy, późne popołudnie. Młodzi rodzice, może koło trzydziestki. Z nimi na około może 2-letni chłopiec, w każdym razie starszy trochę od mojego Kuby. Dziecko ewidentnie nie ma humoru, jest zmęczone i jedyne o czym marzy to sen. W nerwach czeka na swoje frytki z keczupem, a gdy jest dostaje uśmiecha się do mnie od ucha do ucha mówiąc „dziękuję”. Gdy kończy posiłek znów staje się niegrzeczne. Rodzice początkowo zdają się w ogóle nie zwracać na nie uwagi, by po chwili zacząć go szantażować. Nie pamiętam już całej rozmowy, jednakże mama prosiła chłopca o spokój. By usiadł i grzecznie poczekał, aż rodzice zjedzą posiłek. Maluch nie bardzo chciał współpracować. Nagle usłyszałam: „Uspokój się, albo zobaczysz w domu!”. Zamarłam. Chłopiec wpadł w histerię i zaczął krzyczeć: „Mamo, nie, nie…”. A ja? Zaczęłam się zastanawiać o czym mówi mama tego chłopca. Dumałam nad tym, co może spotkać go w domu, o jakiej karze mówiła jego rodzicielka… Zabroni mu oglądania bajek, czy spierze go na kwaśne jabłko?

Zastanawiam się, co kieruje ludźmi stosującymi przemoc psychiczną wobec swoich dzieci? Być może to kwestia niskiego poczucia wartości i tego, że na chwilę wzrasta? Że rodzic czuje się panem i władcą mając przewagę nad małym dzieckiem? Czy to kwestia ojca tyrana, króla i władcy? A może matki histeryczki, psychopatki? Nie wiem.

Wszyscy popełniamy błędy i pewna jestem, że każdemu z nas zdarza się krzyknąć na dziecko. Mi też. Kiedy prośby nie pomagają, a on uparcie z uśmiechem na twarzy robi coś przeciwko mnie. Po chwili jednak żałuję i czasem przepraszam Kubę, że na niego nakrzyczałam. Tłumaczę, że nie wolno krzyczeć, ale też nie wolno być niegrzecznym. Czasem działa, czasem nie.

Czym innym jednak jest krzyk w sytuacji podbramkowej, a czym innym jest świadome stosowanie przemocy. Tak, krzyk to również przemoc. Czasem doświadcza bardziej niż pas, czy zaciśnięta pięść.

Martwi mnie coś jeszcze.

Rodzicu- skoro niczym jest dla Ciebie  stosowanie przemocy psychicznej w publicznych miejscach, to co robisz z dzieckiem w domu? Skoro pozwalasz sobie na krzyk, na szarpanie dziecka przy ludziach, to co robisz z nim, kiedy nikt nie patrzy? Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, w Twoim domu?

 

źródło zdjęcia: tokfm.pl

biciekrzykprzemoc
Miss Caroline3 lipca, 2014
previous story

Nautix- marynistyczne dekoracje.

next story

Jak uszyć poszewki na pościel? TUTORIAL.

you might also like

Gdzie jest wtedy Bóg?

3 lipca, 2014 2 listopada, 2022

Nununu!

3 lipca, 2014 2 listopada, 2022

MAJÓWKA Z MALUSZKIEM – CO ZROBIĆ, ŻEBY RZECZYWIŚCIE ODPOCZĄĆ?

3 lipca, 2014 2 listopada, 2022

23 komentarze

  1. Patrycja pisze:
    3 lipca, 2014 o 05:00

    Ja też nie rozumiem ludzi, którzy świadomie stosują przemoc wobec dzieci. Sama jestem mamą 3latka i faktycznie czasem uda mu się wyprowadzić mnie z równowagi, czasem krzyknę, ale mam potem takie wyrzuty sumienia że nie wiem. Raczej staram się mu tlumaczyc jak najdłużej, jak nie pomaga to czekam, aż się uspokoi i dopiero rozmawiam. Pamietam sytuacje ostatnio ze sklepu, mały coś chciał, powiedziałam ze nie, a on w histerie i zaczął mnie gryźć, stanęłam i powiedzialam ze nie wolno gryźć, że nie mam pieniędzy i poczekałam aż sie uspokoi… Ludzie patrzyli ze zdziwieniem, nie wiem czy czekali, aż krzyknę, aż uderzę? Nie wiem….

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      3 lipca, 2014 o 23:59

      Ja też pozwalam Kubie płakać i staram się nie reagować. Po chwili działa. :)

    2. Ania pisze:
      19 grudnia, 2014 o 15:46

      Ja raz dostałam szału ale nie na Córkę tylko starszą panią która pouczała mnie jak wychowywać dziecko. I wtedy miałam ochotę przywalić ale nie Córce. Sytuacja? Chyba dość klasyczna. Mała chciała coś ze sklepu, ja że nie, a ona przed sklepem rzuciła się na chodnik i wali głową tupie nogami i drze się jak szalona… Ja najpierw tłumaczę, proszę po chwili zaczynam ignorować jej zachowanie i w tej o to chwili podchodzi Miła Pani i mówi mi, że powinnam dać mojej Córce porządne lanie. I stoi nad nią i mówi (swoją drogą mój ulubiony tekst) „bo zabiorę Cię od mamusi, chodź ze mną…” I w tym momencie agresja wzięła nade mną górę. I powiedziałam Pani co o niej myślę w dość chamski sposób. Takie „uprzejme osoby” doprowadzają mnie do szału. Bo oczywiście 5 minut później razem z Córką doszłyśmy do porozumienia.

  2. Agnieszka pisze:
    3 lipca, 2014 o 06:11

    Sa rozne sytuacje w zyciu i rozni ludzie wychowujacy swoje dzieci. Ja mam 16 miesieczna coreczke bylismy na placu zabaw, dostalam telefon po ktorym musielismy wracac do domu. Lenka uciekala i darla sie w nieboglosy ze ona nie chce do domu. W tej sytuacji nie powiedzialam , dobrze Lenko wejdz mi na glowe i rob co chcesz , zostaniemy na placu zabaw bo Ci sie podoba i nie chcesz isc do domu , tylko wzielam ja na rece i poszlismy do domu. A co w sytuacji gdy dziecko bedzie starsze ? Kazde dziecko ma inny charakter. Krzykne czasami na coreczke jak juz mam dosc a praktycznie sama ja wychowuje. Ale o biciu mowy nie ma :-) pozdrawiam buziaki :-*

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      4 lipca, 2014 o 00:00

      :*

  3. Anonim pisze:
    3 lipca, 2014 o 08:40

    A ja uważam, że na dziecko trzeba krzyknąć, trzeba dać mu klapsa. Musi znać swoje miejsce, bo inaczej nas za przeproszeniem obsra.

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      3 lipca, 2014 o 08:54

      „Musi znać swoje miejsce”?! Czyli Twoim zdaniem dziecko jest rzeczą, którą można sobie gdzieś postawić?

    2. nicky pisze:
      3 lipca, 2014 o 09:27

      Jeżeli nie potrafisz ustalić hierarchii w domu inna czynnością jak biciem i krzykiem to w takim razie jesteś smutnym człowiekiem. Klapsy które dawało się 20 lat temu można spokojnie zastąpić…. najwidoczniej niektórzy nadal są na tyle ograniczeni , że to jedyna droga wychowania .

    3. Karolina Lewandowska pisze:
      4 lipca, 2014 o 00:00

      Nicky kocham!

  4. Celina Aga La pisze:
    3 lipca, 2014 o 10:20

    Jeszcze lepsze sa komentarze do sytuacji na miescie.
    Baaardzo czesto zdarza sie, ze w miejskim czy sklepowym zgielku pojawia sie dziecko ktore jest zmeczone, marudne, placze, bywa, ale to jakim zgorszeniem reaguja ludzie przekracza granice zdrowego rozsadku. Jesli chodzi o mame opanowana, Slychac obok, co to za matka, jak ona je wychowuje, przywalilabym w d##e i byl by spokoj. O zgrozo !!

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      4 lipca, 2014 o 00:00

      Też często to słyszę..

  5. urszula pisze:
    3 lipca, 2014 o 10:29

    Ja ostatnio widzialam jak matka na ulicy szarpnie synka. Juz chcialam zareagować ale przestała. Ale pewnie dlatego ze stalam metr od niej i się gapilam.

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      4 lipca, 2014 o 00:01

      Biedny maluch :(

  6. Ania pisze:
    3 lipca, 2014 o 10:38

    Ostatnio poznałam nowa znajoma która ma dwie córki.. ale po ostatnim spotkaniu jakos nie mam ochoty sie juz z nia widywac.. Nie lubie gdy ktos przy moim synku krzyczy na swoje dzieci a szczegolnie w miejscach publicznych bo ja sama tego nie robie i dlaczego moj syn ma na to patrzec? Do tego tak jak piszesz w miejscu publicznym szarpie a dodatkowo sciska za nadgarstek.. naprawde nie wiedzialam jak sie zachowac :/

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      4 lipca, 2014 o 00:01

      Nie chciałabym mieć takiej „znajomej” . . . .

  7. Joanna Darznik pisze:
    3 lipca, 2014 o 15:42

    Ja też ostatnio dwa razy(niestety) bylam świadkiem przemocy psychicznej dziecka.Pierwsza sytuacja była na alei gwiazd s.przy słynnej fontanie było malzenstwo z malym ok 3 letnim chlopcem.Chłopiec cieszył sie do fonatnny jak to dziecko i puszczał bańki w jej strone .Ojciec krzykiem niewiadomo czemu zabronił mu puszczania baniek w strone wody,chlopiec nie posłuchał…po czym ojciec jeszcze dwa razy zwrócil mu uwagę,gdy to nie poskutkowało ojeciec chłopca wyrwał mu z małych rączek banki,zawartośc wylał na trawe a opakowanie wyrzucił do kosza po czym powiedział ze juz nigdy wiecej nie dostanie baniek!!!!Nie trzeba było długo czekac na reakcje chłopca ktory płakał w niebo głosy a matka zamiast zwrócic uwage swojemu mezowi to jeszcze powiedziala do chłopca ze „nastepnym razem ma tate połsłuchac”.Było mi starsznie przykro i żal chłopca.
    Druga sytuacja byla w rossmanie gdy matka mniej wiecej w naszym wieku wydarła sie przy wszystkich na synka ok 1,5 rocznego ! „ze jak nie chce siedziec w wózku to proszę bardzo wyjdz na ulice niech cię samochód potraci to w koncu bede miala święty spokój”była przy tym chyba babcia chłopca która równiez nie zaeragowala.Brak mi słow na niektórych rodziców,po takich sytuacjach cały dzień mysle o tych biednych dzieciach i ich „chorych” rodzicach.

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      4 lipca, 2014 o 00:02

      O masakra, takie cuda w naszym mieście…
      Historia z bańkami wywołała u mnie ciarki na plecach i… Aż nie wiem Asiu co powiedzieć.

  8. Anonim pisze:
    3 lipca, 2014 o 18:10

    Nie popadajmy w paranoje…wydaje mi się, że nie zawsze to co obserwujemy na ulicy jest objawem „chorych” – jak to piszecie rodziców czy ich znęcania się nad dzieckiem. Sama piszesz, że każdy popełnia błędy i każdemu zdarza się się krzyknąć na dziecko – Tobie też. Więc skąd pewność, że i te sytuacje co widzimy na ulicy w większości wypadków takie nie są…matka zmęczona, dziecko 3 dzień z rzędu daje w kość i już nerwy puszczają…może ta matka też później dziecko przepraszała…skąd wiesz?

    Ludziom oceniać łatwo po pozorach, po tym co zobaczą przez chwilę nie znając całej sytuacji…ot taka polska mentalność.

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      4 lipca, 2014 o 00:03

      Wiesz, nieważne od sytuacji uważam, że SZARPANIE DZIECKA JEST NIE NA MIEJSCU I NIE MA NA TO ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA. Choć byś tydzień oka nie zmrużyła, a dziecko byłoby okropne- nie masz prawa go szarpać. Szarpać możesz sobie jeansy, gdy Ci nie chcą lekko z tyłka zejść.

  9. Dominika - Kącik Kuby pisze:
    3 lipca, 2014 o 21:59

    A ja znowu nie mogę się zgodzić owszem w niektórych sytuacjach tak. Ale np. ja jako matka przechodzę teraz najgorsze momenty wychowania, dziś np dostałam suszarką w głowę, że aż słabo mi się zrobiło bo zwróciłam Kubie uwagę.. Dziecko od 2 miesięcy wchodzi mi na głowę bo sobie na to pozwoliłam bo nigdy nie krzyczałam ulegałam i teraz mam za swoje, wywrotki an ziemie w sklepach, przy domu pełnym ludzi na warsztacie itd. I co moje zwracanie uwagi proszę błaganie po dosłownie 20 razy tłumaczenie nic nie daje dziecko SOBIE a ja mogę się tylko modlić.. Więc uważam że na dziecko powinno się krzyknąć dać klapsa czasami ale nie stosować wiadomo przemocy psychicznej i fizycznej ;) ! wszystko z umiarem i dla ludzi.. Mam nadzieję że Kubie to minie bo jak nie to nie widzę siebie za kilka lat czym mnie uderzy itp..

    Odpowiedz
    1. Karolina Lewandowska pisze:
      3 lipca, 2014 o 23:59

      Kochana, Twój Kuba i takie rzeczy?! W życiu bym nie przypuszczała.
      Ale wracając od tematu- jak sama zauważyłaś, jest różnica między krzykiem, szarpaniem i biciem, a krzyknięciem w nerwach… ;)

  10. Karolina pisze:
    8 lipca, 2014 o 11:32

    „Najlepsza” sytuacja, gdy dziecko kogoś uderzy, a matka daje mu klapsa z teksem „nie wolno bić”

    Odpowiedz
  11. Anonim pisze:
    29 maja, 2015 o 10:21

    Moje zdanie dzieci trza uczyć dobrych cech a robienie histerii na srodku ulicy jest nie na miejscu swiadczy o tym że dziecko może na wszystko sobie pozwalać …Kary muszą być nie odrobi lekcji to zero zabawek zero bajek dopóki nie zrobi to co ma do zrobienia proste
    bo czym skorupa za młodu nasiąknie taka będą w przyszłosci problemy z dzieckiem później dzieci się w wieku 16 lat pala fajki dopalacze alkohol co to ma być żałosne
    bo rodzice im na wszystko pozwalali na wszystko kupowali trza wpaja od małego wartosci moralne

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

H E L L O


Karolina Lewandowska
Mieszkająca nad morzem kobieta, po uszy zakochana w muzyce klasycznej i wszystkim, co koreańskie. Niegdyś poruszała tematy, które często bywały przemilczane przez wiele blogerek. Zniknęła na wiele miesięcy, podczas których całkowicie odcięła się od blogowania. Mówi się, że ją albo się kocha, albo nienawidzi - po której stronie staniesz?

Archiwa

    ARCHIWUM:

    2013 - 2025 © KAROLINA LEWANDOWSKA | BLOGIEM OPIEKUJĄ SIĘ MNISI Z ZENBOX.
    Karolina nie przepada za ciasteczkami. Zjesz jedno za nią? Pewnie! Odrzuć.
    Privacy & Cookies Policy

    Privacy Overview

    This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
    Necessary
    Always Enabled
    Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
    Non-necessary
    Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
    SAVE & ACCEPT